Ale obie instytucje zajmują się łatwiejszą stroną wydatkową, natomiast o niezrównanie trudniejszych dochodach ostatecznie decyduje kolegialna głowa wspólnoty, czyli Rada Europejska. Dzisiaj w gmachu Justus Lipsius przy rondzie Schumana w Brukseli wreszcie przekłuty zostanie rozdymany od tygodni balon wielkiego napięcia. Nie wiadomo tylko, czy powoli oklapnie, czy z hukiem eksploduje.
Politycy, media i odbiorcy unijnego zgiełku nakręcają się kwotami idącymi w setki miliardów. Ale niezależnie od nich, diabeł niezgody tkwi także w wielu szczegółach. Przykładem niech będzie wypowiedź znającej politykę spójności od podszewki europosłanki Danuty Hübner. Była komisarz wskazuje na bardzo niekorzystne rozwiązania proceduralne. Wybraliśmy tylko najważniejsze dla przyszłych inwestorów, ale w rozpatrywanym na szczycie projekcie siedzi ich więcej.
Notabene szczegóły przyjętych wczoraj raportów PE w sprawie łupków również mają wydźwięk inny niż ich okładki. Polsce oczywiście spadł kamień z serca po odrzuceniu poprawki Zielonych o wprowadzenie na poziomie europejskim całkowitego zakazu technologii tzw. szczelinowania. Ale na terenach wydobycia węgla taki zakaz miałby zostać wprowadzony. Poza tym raport środowiskowy zaleca obłożenie wydobycia gazu łupkowego opłatami jak za… emisję dwutlenku węgla, co może otworzyć drzwi do przyszłej bardzo niekorzystnej dla Polski unijnej legislacji.