Niemcy wcisnęli się jednak do bałtyckiego terminalu

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2023-01-10 20:00
zaktualizowano: 2023-01-11 13:20

UOKiK umorzył postępowanie dotyczące przejęcia Bulk Cargo przez grupę Rhenus. Miały odstraszyć ją przepisy, które wczoraj poległy w Sejmie. Dziś okazało się, że Niemcy nabyli część akcji.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie zmiany przepisów miały być wprowadzone w portowych ustawach
  • jak uzasadniają je posłowie i przedstawiciele rządu
  • jaki wpływ mogły wywrzeć na zakup terminala węglowego przez niemieckiego inwestora
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Bulk Cargo–Port Szczecin to spółka zarządzająca największym terenem w państwowym szczecińskim porcie. Może przeładowywać w nim węgiel, rudę żelaza, złom czy produkty metalurgiczne. Spółka została wystawiona na sprzedaż. Nabywcą miała być niemiecka grupa logistyczna Rhenus Beteiligungen International. Strony od kilku miesięcy cierpliwie czekały na decyzję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Gdy PB zwrócił się w tej sprawie do UOKiK, okazało się, że... wniosek został wycofany, a 3 stycznia urząd umorzył postępowanie.

W branży portowej panowało przekonanie, że anulowanie transakcji wiąże się z planowanymi przez rząd zmianami w ustawie o bezpieczeństwie morskim oraz o portach i przystaniach morskich, które miały się dokonać rękami parlamentarzystów. Nowe przepisy miały zapewnić skarbowi państwa prawo pierwokupu akcji i udziałów firm użytkujących tereny portowe. 9 stycznia przedstawiciele szczecińskiej spółki nie chcieli rozmawiać ani o projekcie ustawy, ani o działaniach UOKiK. W KRS pojawiła się informacja, że Rhenus jednak nabył część akcji, na co nie potrzebował zgody UOKiK. Podobny scenariusz rozegrał się niedawno w Szczecinie w przypadku firmy Baltchem, której mniejszościowe udziały kupili krajowi i ukraińscy inwestorzy.

Legislacyjny miszmasz

Wczoraj natomiast, podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej, projekt, któremu przypisywano blokowanie transakcji, trafił do... kosza. A właściwie dwa projekty.

W grudniu 2022 r. posłowie Prawa i Sprawiedliwości przedstawili projekt ustawy o portach i przystaniach morskich, dotyczący prawa pierwokupu akcji i udziałów spółek, które są właścicielami albo użytkownikami terenów leżących w granicach portów. Równocześnie tożsame przepisy – w ramach poprawek - zostały wrzucone do projektu ustawy o bezpieczeństwie morskim, nad którym wówczas debatował Senat. Senatorowie przyjęli je bez mrugnięcia okiem. Następnie projekt ustawy o bezpieczeństwie morskim wrócił do Sejmu, by 10 stycznia poprawki mogła zaopiniować Sejmowa Komisja Gospodarki Morskiej. Na tym samym posiedzeniu miało się odbyć także pierwsze czytanie poselskiego projektu portowego, który jednak jako tożsamy został wycofany.

Tymczasem dyskusja nad senackimi poprawkami przyjęła nieoczekiwany obrót.

Marek Sawicki z Koalicji Polskiej, przewodniczący sejmowej komisji, przyznał, że projekt jest „procedowany w sposób nie do końca konstytucyjny”. Posłowie poprosili więc o opinię przedstawiciela sejmowego biura legislacyjnego, który stwierdził, że sposób wprowadzenia i zakres poprawek budzą wątpliwości w zakresie obchodzenia przepisów o inicjatywie ustawodawczej i bezwzględnej większości niezbędnej do odrzucenia senackich poprawek. Chodzi m.in. o to, że istotne dla firm i skarbu państwa zmiany nie powinny być wprowadzane jako senackie poprawki. Zastrzeżenia posłów budziło np. to, że nie podlegały konsultacjom. Marek Sawicki określił je nawet jako wrzutki do ustawy.

Ani pierwokupu, ani akwizycji:
Ani pierwokupu, ani akwizycji:
Zdaniem posłów wprowadzenie prawa pierwokupu akcji firm działających w portach miało odstraszyć niemieckiego inwestora. Skutek jest taki, że ani przejęcia, ani nowych przepisów nie będzie. Przynajmniej na razie.
Marcin Bielecki

Wątpliwości wzbudziły też szczegółowe zapisy, zgodnie z którymi minister odpowiedzialny za gospodarkę morską mógłby kwestionować cenę sprzedaży akcji czy udziałów firm działających w granicach portów ustaloną w umowie przez prywatne firmy, jeśli uzna ją za nierynkową. W ramach prawa pierwokupu skarb państwa mógłby przejąć firmę, płacąc sprzedającemu tylko niesporną część ceny, a ostateczne rozstrzygnięcie sporu pozostawić sądowi.

Zablokować Niemców...

Mimo legislacyjnych wątpliwości posłowie postanowili głosować nad zaproponowanymi w Senacie zmianami. Zanim jednak doszło do głosowania, przeprowadzili emocjonującą dyskusję.

- Zgłoszone poprawki łamią wszelkie zasady procesu legislacyjnego, ale trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest powodem ich wprowadzenia. Chodzi o spółkę Bulk Cargo, której właściciele postanowili sprzedać udziały, ale ich partner pochodzi z Niemiec – stwierdził Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy, niedwuznacznie dając do zrozumienia, że nowe przepisy miały zablokować transakcję.

Zaznaczył, że właściciele Bulk Cargo proponowali zakup podmiotom państwowym, ale oferta była trzykrotnie niższa od proponowanej przez innych kupców.

Artur Szałabawka, poseł PiS, przyznał, że właściciele Bulk Cargo chcą się wycofać. Jego zdaniem zwiększenie udziału firm niemieckich w portach Szczecin i Świnoujście nie oznacza dla Polski korzyści, bo niemieckie porty są dla naszych dużą konkurencją. Podkreślił, że Bulk Cargo działa w obszarze tzw. Basenu Górniczego i ma strategiczne znacznie dla przeładunku węgla.

Marek Gróbarczyk, wicemister infrastruktury odpowiedzialny za gospodarkę morską, zapewnił, że sprawa Bulk Cargo jest marginalna, ale równocześnie przyznał, że przeładowywanie przez nią towarów jest kluczowe dla bezpieczeństwa państwa.

- Co będzie, jeśli jednak nie zechcą przeładowywać węgla, to oczywiście pytanie retoryczne, ale kto ich do tego zmusi – powiedział Marek Gróbarczyk.

Posłowie opozycji odpowiedzieli, że jeśli operatorzy terminali nie wywiązują się z umowy, państwowe porty mogą ją wypowiedzieć.

...i Rosjan

Marek Gróbarczyk przekonywał też, że zmiany prawne nie byłyby wprowadzane, gdyby nie wojna. Zapewnił, że chodzi głównie o to, by uniemożliwić dostęp do portowych aktywów Rosjanom. Posłowie ripostowali jednak, że przed tym zabezpieczają Polskę sankcje nałożone na Rosję w związku z atakiem na Ukrainę.

Po burzliwej dyskusji poprawki Senatu zostały odrzucone. Pozbawiony ich projekt będzie w piątek omawiany w Sejmie. Posłem sprawozdawcą został Arkadiusz Marchewka, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej, poseł Koalicji Obywatelskiej. Podczas wczorajszego posiedzenia podkreślał, że ustawa dałaby skarbowi państwa możliwość ingerowania w sprawy właścicielskie nie tylko operatorów portowych, ale wszystkich podmiotów prowadzących działalność w granicach portów. PB pisał, że obawiały się tego np. stocznie.