Polacy pokochali jazdę na rowerze i same rowery. Szczególnie mieszkańcom dużych miast nie jest obojętne, na czym jeżdżą. Rower — tak jak ubiór czy fryzura — może być formą autoprezentacji. Co innego mówi o sobie ktoś ubrany w strój rowerowy z kaskiem na głowie pędzący krętymi ścieżkami na rowerze trekkingowym, co innego zaś ktoś sunący ulicami miasta na holenderce z koszykiem kwiatów przymocowanym do kierownicy. Rower może być też niestandardowy, spersonalizowany, dopracowany w szczegółach, a także ekologiczny — przekonuje Maciej Badowski, który konstruuje rowery z... bambusa.

Ambitny projekt
Absolwent Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej od zawsze skupiał się na najdrobniejszych elementach skomplikowanych mechanizmów i próbował rozgryźć zasadę ich działania.
W 2010 r. wziął udział w projekcie „Warszawa stolicą ambitnego biznesu”.
— Mój biznesplan okazał się na tyle dobry, że otrzymałem dofinansowanie w kwocie 40 tys. zł, a dodatkowo wsparcie w wysokości 1100 zł przez pierwsze sześć miesięcy. To był czas, kiedy chciałem się skupić na kompozytach włókna węglowego. Zakupiłem więc niezbędne materiały i zbudowałem pierwszy rower. Kolejnym odkryciem był bambus i jego ogromna wytrzymałość, doskonałe tłumienie drgań, a także trwałość. Naturalnym krokiem było połączenie tych dwóch materiałów — tak początki firmy Erboo opisuje jej właściciel. Aby zająć się projektowaniem i budowaniem rowerów profesjonalnie, musiał wynająć halę, zaprojektować i zbudować własne maszyny, kupić niezbędne narzędzia oraz materiały. Aż dwa lata przeznaczył na testy i pracę nad prototypami, by mieć pewność, że jego produkt będzie spełniał najwyższe oczekiwania klientów. Dziś Maciej Badowski buduje rowery na indywidualne zamówienie osób, które cenią dobre wzornictwo, wysoką jakość wykonania oraz niepowtarzalność.
Rower jedzie w świat
Producent i projektant ekorowerów plasuje swoje produkty jako ekskluzywne. Dlatego krąg ich odbiorców jest ograniczony.
— Podstawą jest ręcznie robiona rama z wyselekcjonowanych tyczek bambusowych i włókna konopnego. Każdy rower jest unikatowy, charakteryzuje się niską wagą i dbałością o detale, a wykonanie go pochłania dużo czasu oraz pracy — wyjaśnia Maciej Badowski.
W planach jest jednak poszerzenie oferty, co pozwoli na dotarcie do większej liczby osób.
— Cały czas pracujemy nad wdrożeniem wersji seryjnej z wykorzystaniem opracowanego przez nas kompozytu bambusowo-węglowego — zapowiada właściciel Erboo. Rower z bambusa nadal jest produktem niszowym, więc jedną z misji firmy Erboo jest przekonywanie potencjalnych klientów o zaletach bambusa jako materiału konstrukcyjnego.
— Dopiero kiedy ludzie zobaczą nasz rower na żywo, podniosą go do góry, przejadą się na nim, ich zaskoczenie zmienia się w fascynację — przekonuje Maciej Badowski. Na każdą ramę firma daje pięcioletnią gwarancję. Erboo prezentuje swoje produkty na różnego rodzaju festiwalach designu nie tylko w Polsce, ale też za granicą, m.in. w Mediolanie, Berlinie, Hongkongu. Zainteresowanie, z jakim tam się spotkały, zachęciły Macieja Badowskiego do dalszej ekspansji.
— Niebawem będziemy poszukiwać dystrybutorów na rynkach zachodnioeuropejskich oraz w Skandynawii — mówi szef Erboo.
Piękne, praktyczne, drogie
Nad unikatowymi rowerami w manufakturze zlokalizowanej w Warszawie pracuje trzyosobowy zespół.
— Jedna osoba zajmuje się marketingiem i promocją, druga wspiera podstawową działalność firmy, a ja jestem odpowiedzialny za wszystkie aspekty realizacji zleceń: od projektowania po produkcję — wyjaśnia Maciej Badowski. Aby zaprojektować i zbudować jeden rower, Maciej Badowski potrzebuje od sześciu do dziewięciu tygodni. Cena bambusowego roweru zaczyna się od ok. 6000 zł. A kończy? — Sky is the limit — mówi konstruktor.
Na razie rowery można kupić tylko przez internet (www.erboo.pl), kontaktując się z ich konstruktorem osobiście i omawiając szczegóły zamówienia. Od oczekiwań klienta zależy też cena.