Bank centralny pomoże rządowi

Kasę państwa czeka solidny zastrzyk gotówki z NBP. Przelew będzie większy, niż zakłada rząd, ale nie da się nim opłacić wyborczego rachunku

Mateusz Szczurek, gdy szefował resortowi finansów, nie miał szczęścia i nie dostawał prezentów od banku centralnego. Na jego następcę — Pawła Szałamachę — już na starcie urzędowania czeka spora niespodzianka i kilka nieplanowanych miliardów. W ostatnich dwóch latach Narodowy Bank Polski (NBP) niczego nie wpłacił do kasy państwa, chociaż wcześniej bywał niezwykle szczodry.

Kierowany przez Marka Belkę Narodowy Bank Polski miał bardzo sprzyjające warunki rynkowe w tym roku, więc udało się wypracować solidny wynik. To szczególna radość dla Pawła Szałamachy, ministra finansów, któremu bank centralny wypłaci 95 proc. zysku w formie specjalnej dywidendy.
Wyświetl galerię [1/2]

BANK ZARABIA:

Kierowany przez Marka Belkę Narodowy Bank Polski miał bardzo sprzyjające warunki rynkowe w tym roku, więc udało się wypracować solidny wynik. To szczególna radość dla Pawła Szałamachy, ministra finansów, któremu bank centralny wypłaci 95 proc. zysku w formie specjalnej dywidendy. Marek Wiśniewski

Między 2010 a 2013 r. budżet dostał od sąsiadów z ul. Świętokrzyskiej ponad 23 mld zł. W tym roku karta znów się odwróciła i dzięki sprzyjającej sytuacji na rynkach finansowych NBP ma się czym dzielić. Z nieoficjalnych informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że planowany w przyszłym roku przelew z banku będzie znacznie wyższy (co najmniej dwukrotnie) niż 3,2 mld zł, które zapisano w projekcie budżetu. — Konkretne wyliczenia będą możliwe, dopiero gdy poznamy fixing walutowy na koniec roku — mówi osoba z NBP chcąca zachować anonimowość.

Dodatkowa kasa…

W banku centralnym usłyszeliśmy, że już po pierwszym półroczu sytuacja finansowa była niezła. To głównie zasługa słabości naszej waluty.

— Po czerwcu zrealizowany zysk był już wyższy niż 3,2 mld zł, o których informowaliśmy rząd na potrzeby opracowania projektu budżetu na 2016 r. Teraz złoty osłabił się jeszcze mocniej i ta sytuacja do końca roku już się nie odwróci — mówi nasz informator. Część pieniędzy NBP zostawi sobie i — podobnie jak ostatnio — pokryje nimi dziurę w rezerwie na ryzyko kursowe. Większość z niej została zasypana już z 4 mld zł nadwyżki finansowej, którą bank miał w 2014 r. i w całości skierował, zamiast do budżetu, na rezerwę.

— Teraz — zgodnie z obowiązującymi NBP regulacjami prawnymi — pokryjemy resztę niedoboru, ale przekazany do budżetu zysk i tak będzie solidny — podkreśla źródło. Ekonomiści widzą główne źródło zarobku NBP w osłabieniu złotego, szczególnie do amerykańskiego dolara.

— Patrząc na strukturę rezerw walutowych NBP, można dzisiaj wstępnie szacować, że zysk NBP wyniósł 8-10 mld zł — mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku. Najpierw sprawozdanie NBP będzie musiał jednak zbadać audytor, a następnie zatwierdzić Rada Polityki Pieniężnej (RPP). Wpłata jednak jest niezagrożona, bo wyliczenia wyniku finansowego od 2010 r. reguluje specjalna uchwała Rady, więc transferu pieniędzy należy spodziewać się w czerwcu lub lipcu przyszłego roku.

— RPP nie ma już zbyt wielkiego pola do mieszania w sprawozdaniu finansowym NBP, podobnie jak zarząd. Sposób tworzenia rezerwy na ryzyko kursowe i wyliczania zysku jest jasny — mówi nam anonimowo jeden z członków RPP kończącej właśnie kadencję. Zaznacza jednocześnie, że nowa RPP, nawet jeśli zmieni metodę, to i tak będzie ją można stosować dopiero do wyniku finansowego za 2016 r.

…nie na obietnice

Niestety dla ministra finansów dodatkowej dywidendy z NBP nie można przeznaczyć na finansowanie obietnic wyborczych i zwiększenie wydatków z kasy państwa.

— Zysk nie zwiększa limitów wydatków, który ustala reguła wydatkowa, nawet po modyfikacjach. Dzięki zyskowi będziemy mogli głównie pokazać mniejszą dziurę w kasie państwa i niższy dług publiczny — mówi nam osoba z resortu finansów. Niższy deficyt to mniejsza potrzeba zadłużenia się przez emisje obligacji, a co za tym idzie — niższe koszty obsługi długu. To ważne, bo w przyszłym roku rząd musi pożyczyć ok. 180 mld zł, z czego zdecydowaną większość na rynkach finansowych.

— Mniejsze nawet o kilka miliardów złotych potrzeby pożyczkowe są więc rzeczą nie do pogardzenia — uważa Ernest Pytlarczyk. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu