Skandynawska firma potroiła zebraną składkę. Ale właściciele nie będą musieli sypnąć kasą na dokapitalizowanie.
Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie Nordea Polska, spółka z ubezpieczeniowej drugiej dziesiątki, coraz mocniej rozpycha się na rynku. Większość, bo 66 proc. z 99 mln zł (w ubiegłym roku 31,5 mln zł), składki zebranej w ciągu trzech kwartałów przyniosła współpraca z siostrzanym bankiem Nordea.
— Spory, bo 14-proc., udział mają także ubezpieczenia grupowe — tłumaczy Paweł Miller, prezes towarzystwa.
Nic zatem dziwnego, że stara się ono o kolejnych partnerów. Jak zapewnia Paweł Miller, toczą się rozmowy z kilkoma bankami, ale nie chce ujawniać, z którymi. Efekty negocjacji powinny być znane na początku 2005 roku.
Do końca 2004 r. spółka chce zebrać minimum 150 mln zł składki brutto.
— Ostatni kwartał jest zazwyczaj dobry dla ubezpieczycieli życiowych. Dodatkowo liczymy na pieniądze z nadsubskrypcji PKO BP — mówi prezes.
Mimo tak gwałtownego wzrostu spółka nie zmusza właściciela do potrząśnięcia sakiewką.
— Nie przewidujemy dokapitalizowania. Ten rok zamkniemy jeszcze stratą, ale niższą od ubiegłorocznej (11 mln zł). A już za dwa lata powinniśmy wyjść nad kreskę — mówi Paweł Miller.
Po trzech kwartałach 2004 r. strata spółki wyniosła 4,9 mln zł, o ponad 3 mln zł mniej niż przed rokiem.