Bank dobrze wyszedł na koronakryzysie

Karolina WysotaKarolina Wysota
opublikowano: 2021-02-25 20:00

Pandemia sprawiła, że w zeszłym roku część szpitali miała niespotykanie wysoką płynność. Skorzystała na tym grupa BFF

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego w ubiegłym roku szpitale były w dobrej kondycji finansowej i czy to zjawisko się utrzyma,
  • jak na tym skorzystała grupa BFF,
  • jakie plany ma grupa względem samorządów.

Międzynarodowa grupa bankowa BFF z centralą we Włoszech (operuje na 12 europejskich rynkach, w tym również polskim), specjalizująca się w finansowaniu podmiotów z sektora ochrony zdrowia i samorządów, ma za sobą udany rok. W 2020 r. wypracowała prawie tyle samo skorygowanego o efekt zdarzeń jednorazowych zysku netto (97,6 mln EUR) co rok wcześniej, wartość wolumenu nowych transakcji zwiększyła o 9 proc. r/r, a poziom NPL (kredytów zagrożonych) — obniżyła o 34 proc. r/r. przy koszcie ryzyka równym 8 punktom bazowym i 84-procentowym pokryciu rezerwami. Z wakacji kredytowych skorzystała zaledwie garstka klientów. Wszytko dzięki ekstra pieniądzom jakie wpompowano w gospodarkę targaną koronakryzysem.

Gałąź zdrowotna...

— W zeszłym roku polskie szpitale miały niespodziewanie dobrą płynność, ponieważ dostały solidny zastrzyk gotówki na walkę z pandemią. To pozytywnie wpłynęło na ich kondycję finansową, dlatego nadpłacały kredyty i regulowały faktury. Z drugiej strony zrealizowały istotnie mniej zakontraktowanych usług medycznych, co skutkowało niższymi kosztami — opisuje sytuację w Polsce Krzysztof Kawelec, odpowiedzialny za rozwój BFF na naszym rynku.

Służba zdrowia i samorządy:
Służba zdrowia i samorządy:
Krzysztof Kawalec, który odpowiada za biznes BFF Banking Group w Polsce, postrzega wzrost awersji do ryzka po stronie banków uniwersalnych jako szansę. Pomimo niszowej działalności będzie mógł dotrzeć z ofertą do nowych klientów.
Marcin Petruszka

Portfel kredytowy całej grupy BFF na koniec zeszłego roku osiągnął wartość 4,1 mld EUR (gros klientów działa w obszarze zdrowia, również w Polsce). 57 proc. tej kwoty stanowią klienci rynku macierzystego, a 17 proc. — z polskiego. W 2020 r. po finansowanie do BFF w Polsce przychodzili głównie dostawcy leków i sprzętu medycznego, stąd portfelowe wzrosty (wolumen nowych transakcji zwiększył się o 30 proc. r/r). Trudno przewidzieć, jak będzie kształtował się bieżący rok.

— Nie wiadomo czy szpitale otrzymają dodatkowe pieniądze jak w zeszłym roku, a także na jakich zasadach będzie przebiegało kontraktowanie standardowych usług medycznych [decyzja zapadnie w czerwcu– red.], ani tego, kiedy popyt na nie powróci do poziomów sprzed pandemii [nie ma oficjalnych danych za 2020 r. – red.]. Z jednej strony pacjenci są bardziej ostrożni, jeśli chodzi o korzystanie z usług szpitalnych, a z drugiej — część szpitali została oddelegowana do walki ze skutkami wirusa — wyjaśnia szef BFF w Polsce.

Zakłada, że płynność szpitali może się chwilowo pogorszyć w 2021 r., a popyt na finansowanie zarówno wśród prywatnych firm z branży, jak i ośrodków publicznych wzrośnie w tym roku. Największe ryzyka dostrzega w niepewności legislacyjnej.

— Nie boimy się rynku. Naszym zadaniem jest dostosowanie się do sytuacji i oferowanie klientom najlepszych rozwiązań dostosowanych do ich potrzeb. Jesteśmy bankiem specjalistycznym, co pozwala nam szybko rozpoznawać potrzeby i być aktywnym pod względem sprzedaży — ocenia Krzysztof Kawelec.

... i samorządowa

Mniejsza ale perspektywiczna gałąź biznesowa BFF w Polsce, to obsługa finansowa samorządów. Te w pandemicznym roku doceniły w szczególności faktoring.

— Jest duże prawdopodobieństwo, że wzrośnie popyt na finansowanie wśród miast, które będą potrzebowały pieniędzy na realizację zaplanowanych inwestycji. Niektóre prognozy wskazują, ze istotnie uszczuplone zostaną wpływy z podatków. Aesco Group oszacowała, że wpływy z podatku PIT za 2020 r. skurczą się aż o ok. 5,3 mld zł w porównaniu z rokiem poprzednim. Tę wyrwę trzeba będzie w jakiś sposób załatać — uważa Krzysztof Kawelec.

Rząd w 2020 r. przeznaczył dodatkowe 12 mld zł na realizację inwestycji samorządowych.

W dużej mierze polskie BFF pieniądze na akcję kredytową pozyskuje od spółki matki. Dodatkowo posiłkuje się depozytami, które zbiera od klientów indywidualnych. Gdy jesienią 2019 r. grupa startowała z ofertą depozytową nad Wisłą (znacznie korzystniejszą niż oferowały wówczas tutejsze banki), w najlepszym przypadku dawała 4 proc. na lokacie. Obecnie — przez obniżkę stóp procentowych — oferuje lokaty oprocentowane od 0,5 do 1 procenta i nadal wypada lepiej na tle banków uniwersalnych. Pomimo istotnej obniżki oprocentowania łączna kwota depozytów na kontach w BFF nadal im rośnie. Chwilowy spadek nowych lokat specjalistyczny bank zarejestrował zaraz po wybuchu pandemii. Szybko jednak powrócił na ścieżkę wzrostu.

Okiem eksperta
Szpitale radzą sobie różnie
Tatiana Piechota
prezes Upper Finance Med Consulting i członek wspierający Polskiej Federacji Szpitali

Sytuacja pandemiczna istotnie wpłynęła na kondycję szpitali. W okresie lockdownu, a następnie od połowy października, nie odbywała się znaczna część zabiegów planowych. Okresy przestoju spowodowały, że kondycja finansowa szpitali już w czerwcu była poważna. Z sondażu przeprowadzonego przez Polską Federację Szpitali wśród dyrektorów szpitali wynika, że 94 proc. placówek przewiduje ujemny wynik finansowy. Nie bez znaczenia jest również to, że istotnie wzrosły koszty prowadzonej działalności z uwagi na wyższe ceny usług, materiałów, a także presję na wzrost wynagrodzeń. Należy pamiętać, że rynek szpitalny w Polsce jest dość zróżnicowany - mamy szpitale kliniczne, sieciowe, onkologiczne, pulmonologiczne, ginekologiczno-położnicze, jednostki z kontraktami NFZ oraz takie, które działają komercyjnie. Odmienne profile działalności, odmienny sposób finansowania oraz rola w systemie opieki zdrowotnej determinują kondycję poszczególnych jednostek. Instytucje finansujące szpitale każdorazowo w sposób indywidualny oceniają podmioty szpitalne. Wśród klientów Upper Finance Med Consulting są jednostki, które poprawiły swoje wyniki finansowe z uwagi na większy popyt na ich usługi w czasie pandemii, takie, które podjęły w tym trudnym czasie decyzje inwestycyjne, ale mamy także takie, których kondycja znacznie się pogorszyła i potrzebowały instrumentów pomocowych, w tym kredytów płynnościowych, czy zawieszenia płatności do banków i instytucji finansujących.