Bank Handlowy + BRE: fuzja z przeszkodami

Michał Kobosko
opublikowano: 1999-07-26 00:00

Bank Handlowy + BRE: fuzja z przeszkodami

Przez ostatni tydzień głównym tematem rozmów środowiska finansowego stała się zapowiedź fuzji Banku Handlowego w Warszawie i BRE Banku. Bo też trudno się dziwić. Takiego połączenia jeszcze w Polsce nie było. Dotychczasowa konsolidacja sektora bankowego miała albo charakter odgórnie narzucony (jak połączenie czterech banków w Grupę Pekao SA), albo dotyczyła instytucji o mniejszym znaczeniu dla sektora (jak kupno Banku Gdańskiego przez BIG czy Polskiego Banku Rozwoju przez BRE). Tym razem chęć pójścia wspólną drogą zadeklarowali dwaj zagorzali konkurenci na polu obsługi przedsiębiorstw, kierowani przez menedżerów konkurujących o miano polskiego bankiera nr 1.

ZAPOWIEDŹ FUZJI wielu zaskoczyła. Plotki, że może do niej dojść, krążyły wprawdzie na rynku od kilku tygodni, ale tak naprawdę mało kto dawał im wiarę. Nic dziwnego, że kiedy banki w możliwie lakoniczny sposób potwierdziły prowadzenie rozmów o konsolidacji, zamiast uspokoić atmosferę, dały pożywkę do następnych plotek i spekulacji.

MÓWIŁO SIĘ więc, że wśród zaskoczonych planami konsolidacyjnymi była się większość członków rady nadzorczej BRE Banku. I oczywiście nie była z tego zadowolona, co mogło mieć efekt nawet w postaci złożenia wniosku o odwołanie Wojciecha Kostrzewy ze stanowiska. Na szczęście do tego nie doszło, gdyż taka próba z góry skazana byłaby na porażkę. Pozycja prezesa BRE popieranego przez Commerzbank jest dziś absolutnie niezagrożona. I to raczej w radzie nadzorczej banku dojdzie do gwałtownych przetasowań, jeszcze przed połączeniem z BH.

ZNACZNIE poważniejszy w skutkach imógł być konflik w zarządzie Banku Handlowego. Fakt, że w ścisłym kierownictwie połączonego banku zaplanowano miejsce tylko dla części kierownictwa Handlowego, sprawił, że część członków zarządu zaczęła występować przeciwko zapowiadanej fuzji. Być może tak należy również rozumieć wtorkową informację o sprzedaży — już po ujawnieniu rozmów o fuzji — sporego pakietu akcji BH (za ponad 230 tys. zł) przez jednego z jego wiceprezesów.

DOBRZE, że te oczywiste konflikty udało się zażegnać i pod koniec roku powstanie połączony bank Handlowy SA, Nim jednak do tego dojdzie obie instytucje czeka kilka trudnych miesięcy. Połączenie banków zawsze jest procesem trudnym. Pracownicy BRE i wchłoniętego przezeń PBR dobrze pamiętają, jak trudny i bolesny był to proces. W ilu przypadkach doprowadził do rozbicia zgranych zespołów i utraty fachowców, którzy w nowym miejscu nie mogli znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca. A przecież była to fuzja na o wiele mniejszą skalę niż obecnie zapowiadana.

W OBU BANKACH widać dziś przerost zatrudnienia. Zjawisko jest bardziej widoczne w Handlowym, który przez lata obrósł bardzo rozbudowaną strukturą w centrali i dużych oddziałach. Ale w ocenie konkurencji także w BRE kryją się spore rezerwy. Fuzja musi się więc wiązać z poważnym odchudzeniem struktur obu instytucji.

POŚPIECH jest konieczny, bo tylko silna i zdrowa firma będzie w stanie konkurować o przejęcie PKO BP. Kiedy dojdzie do jego prywatyzacji? Obecna koalicja deklaruje chęć rozpoczęcia tego procesu w II połowie przyszłego roku. Na razie jednak widać tylko rosnące opóźnienia. Koncepcja rozwiązania kluczowego dla przyszłości PKO BP problemu starego portfela kredytów mieszkaniowych miała być gotowa do końca I półrocza. Kiedy jednak niedawno „Gazeta Wyborcza” podała, że sprawa jest bliska finału, spotkała się z silnym dementi. Podana przez „GW” koncepcja ma być nadal tylko „jedną z wielu rozpatrywanych”. Jeśli sprawy będą się toczyć w takim tempie, to sprzedaż PKO BP stanie się problemem i przywilejem następnej koalicji rządowej. A jej skład — jak wynika z sondaży — może być zgoła odmienny od obecnego.