Bank Millennium wygrał proces z UOKiK

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2022-03-09 20:00

Sąd apelacyjny zdjął z banku surową karę 20,7 mln zł nałożoną przez urząd antymonopolowy za rzekomo niedozwolone zapisy w umowach kredytowych.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • od jakiej kary finansowej uciekł Bank Millennium
  • jakie argumenty przyniosły mu ostateczne zwycięstwo w sądzie
  • co dalej zamierza zrobić UOKiK
Wiktoria:
Wiktoria:
Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium, ma powody do zadowolenia. Kierowana przez niego instytucja finansowa zwyciężyła z UOKiK w procesie o 20,7 mln zł.
materiały prasowe

W 2017 r. urząd antymonopolowy zaczął badać, czy Bank Millennium nie narusza praw konsumentów, stosując niedozwolone zapisy we frankowych umowach kredytowych. Chodziło o klauzule określające przeliczanie kwoty i raty kredytów, które w 2012 r. zostały wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych. Zabronione klauzule bank miał zamieszczać w odpowiedziach na reklamacje klientów.

— Zdaniem prezesa UOKiK bank świadomie informował konsumentów, że wyrok Sądu Apelacyjnego, na który klienci powoływali się w pismach do banku w sprawie niedozwolonych klauzul w umowach kredytu hipotecznego, nie ma zastosowania w ich indywidualnej sytuacji, licząc na to, że nie będą oni kwestionować zapisów umowy kredytu i zaniechają dalszego dochodzenia swoich praw — mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK.

Bank odpisywał na reklamacje, że wpis do rejestru klauzul ich nie dotyczy, może mieć znaczenie tylko dla przyszłych umów. UOKiK stwierdził, że Bank Millennium naruszał zbiorowe interesy konsumentów, wprowadzał ich w błąd i nałożył na niego karę wysokości 20,7 mln zł. Bank odpierał zarzuty, twierdząc, że prezes UOKiK nie miał podstaw do uznania, że odpowiedzi banku wprowadzały ich w błąd.

„Treść odpowiedzi banku na reklamacje stanowi odzwierciedlenie jednej z dwóch możliwych interpretacji przepisów dotyczących wzajemnej relacji kontroli abstrakcyjnej odnoszącej się do wzorca umowy i kontroli indywidualnej odnoszącej się do konkretnej umowy. Stanowisko dotyczące wykładni prawa, przedstawione przez przedsiębiorcę w postępowaniu reklamacyjnym, jako uzasadnienie odmowy uwzględnienia reklamacji, nie może być w ogóle kwalifikowane w kategoriach nieuczciwej praktyki rynkowej” — ripostował bank.

Podkreślał, że interpretacja prawna prezesa UOKiK nie jest jedyną możliwą i „sądy rozstrzygające sprawy indywidualne nie są związane poglądem prawnym prezesa UOKiK i samodzielnie dokonują wykładni i stosowania prawa”.

Z takim stanowiskiem bank poszedł do sądu. Na początku 2020 r. sąd pierwszej instancji utrzymał decyzję prezesa UOKiK. Bank odwołał się do sądu apelacyjnego, który uznał jego argumenty i uchylił decyzję prezesa. W ustnym uzasadnieniu sąd stwierdził, że interpretacje prawne oceniane w tej sprawie nie są oczywiste i rozbieżne, więc nie można stwierdzić, że działanie banku było nieuczciwą praktyką rynkową, polegającą na wprowadzaniu klientów w błąd.

- Odnosimy się do działań UOKiK z szacunkiem a ochrona klientów jest dla naszego banku priorytetem. Natomiast w tej konkretnej sprawie, która dotyczyła korespondencji skierowanej do 78 klientów w latach 2015-2016, nie podzielamy poglądu i decyzji urzędu. Jesteśmy zadowoleni z rozstrzygnięcia sądu apelacyjnego – mówi Iwona Jarzębska, rzeczniczka Banku Millennium.

UOKiK chce walczyć dalej.

— Nie zgadzamy się z wyrokiem sądu apelacyjnego. Wystąpiliśmy o jego pisemne uzasadnienie. Pozwoli ono podjąć decyzję w zakresie ewentualnej skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego — mówi Małgorzata Cieloch.