Bank na paszporcie zbiera depozyty

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2019-09-19 22:00

Włoska grupa BFF oferuje depozyty, które gwarantuje włoski odpowiednik Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Pieniądze pójdą na rozwój polskiego biznesu

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakich zasadach będzie działał nowy bank na polskim rynku
  • Ile będzie można zarobić na lokatach
  • Jakie będą warunki

Cztery procent — tak dobrze oprocentowaną lokatę na polskim rynku pamiętają już tylko najstarsi „wyjadacze wisienek” z depozytowego tortu, zanim w 2014 r. RPP zaczęła ciąć stopy procentowe. Tyle tylko że na odsetki w tej wysokości może liczyć ten, kto wpłaci depozyt na 60 miesięcy. Jak na standardy polskiego rynku depozytowego, gdzie dominują kilkumiesięczne, maksymalnie roczne lokaty, to prawdziwa wieczność. Pięcioletnia lokata jest jednym z kilku produktów, które na polskim rynku zaoferowała BFF Banking Group, włoska grupa finansowa, która kilka lat temu przejęła Magellana, spółkę specjalizująca się w finansowaniu służby zdrowia i samorządów. W zależności od terminu zapadalności oprocentowanie wynosi 2-4 proc. Oferta skierowana jest do klientów indywidualnych i firm.

DROGIE OBLIGACJE:
DROGIE OBLIGACJE:
Massimiliano Belingheri mówi, że grupa już kilka lat temu podjęła decyzję o wycofaniu się z rynku obligacji ze względu na wysokie koszty. Polski biznes finansuje się u spółki matki i w bankach. Od teraz również u deponentów
Fot. Marek Wiśniewski

BFF Banking Group jest spółką specjalizującą się w finansowaniu służby zdrowia i instytucji publicznych. Założyło ją w latach 80. kilka firm farmaceutycznych. W 2013 r. uzyskała od włoskiego regulatora licencję bankową i rok później zaczęła zbierać depozyty najpierw we Włoszech, a potem na wybranych rynkach, na których prowadzi działalność: niemieckim, holenderskim i hiszpańskim. W październiku ubiegłego roku grupa wystąpiła do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) z wnioskiem o zgodę (brak sprzeciwu) na otwarcie oddziału w Polsce na podstawie paszportu europejskiego (zwalnia on bank posiadający licencję bankową uzyskaną w jednym z krajów UE z ubiegania się o licencję w innym kraju, w którym chce prowadzić działalność). Niespełna po roku oczekiwania KNF dała Włochom zielone światło.

— Jesteśmy dumni, że w krótkim czasie udało nam się przeprowadzić cały proces, który przebiegał dwuetapowo, gdyż najpierw wymagał zgody nadzoru we Włoszech, a później w Polsce — mówi Massimiliano Belingheri, prezes grupy.

Doświadczenia z Polbankiem

To rzeczywiście spory sukces. Choć KNF nie mogła sprzeciwić się planom BFF związanym z otwarciem oddziału, to jednak przez lata w nadzorze obowiązywał dogmat, że krajowe oszczędności może zbierać tylko nadzorowana w pełni krajowa instytucja. Taka postawa, nie do końca zgodna z unijnymi regułami gry, wynikała z dość przykrych doświadczeń z przeszłości związanych z działalnością Polbanku, oddziału greckiego Eurobanku. Przed dekadą była to jedna z najagresywniejszych instytucji finansowych na rynku, która mocno przeinwestowała i mając rozpędzony, niedochodowy biznes, zderzyła się z kryzysem 2008 r.

Na domiar złego w tarapaty wpadła spółka matka, co było pokłosiem bankructwa Grecji. Zanim doszło do katastrofy, Polbank, którego depozyty nie podlegały gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG), informował klientów, że ich pieniądze gwarantuje minister finansów Grecji, która w tamtym czasie, jednostronnie, podniosła poziom gwarancji dla oszczędności detalicznych do 100 tys. EUR, broniąc się w ten sposób przed odpływem depozytów z systemu bankowego. Potem w jej ślady poszła Irlandia, również niemal bankrut, a potem limit 100 tys. EUR został wprowadzony w całej UE, żeby uniknąć arbitrażu „gwarancyjnego”. W 2011 r. Polbank nie tylko nie płacił składek na BFG, ale jako zagraniczna instytucja nie podlegał nadzorowi KNF. Dopiero w 2011 r. przestał być oddziałem i przeszedł pod jurysdykcję komisji.

Zdrowy biznes

Nic dziwnego, że po tamtych zdarzeniach KNF alergicznie reagowała na wszelkie wnioski składane przez zagraniczne banki zainteresowane otwarciem oddziału na podstawie europejskiego paszportu. Dwa lata temu pierwszy raz od czasu Polbanku instytucja z zagranicznym paszportem zaczęła zbierać depozyty w Polsce — był to Inbank, oddział estońskiego banku o tej samej nazwie. Mimo dość głośnych zapowiedzi skala działania banku, w gruncie rzeczy firmy pożyczkowej, okazała się marginalna z punktu widzenia systemowego.

BFF też nie powinna przysporzyć specjalnego bólu głowy regulatorom. Według półrocznego raportu zobowiązania grupy z tytułu depozytów wynosiły 879 mln EUR, co stanowi 25 proc. całego finansowania. Massimiliano Belingheri mówi, że lokaty mogą mieć podobny udział w bilansie polskiej spółki. Obecnie wartość finansowana na polskim rynku to około 600 mln EUR. Krzysztof Kawalec, szef biznesu w Polsce, uważa, że w średnim terminie trzech lat pula depozytów może wynieść 300 mln EUR. Nawet jeśli portfel BFF osiągnie taki rozmiar, to będzie on stanowił ułamek wszystkich depozytów zgromadzonych w krajowych bankach, których wartość już przekroczyła 1 bln zł. Dla porównania: w Polbanku było kilkanaście miliardów złotych depozytów. Poza tym KNF może być spokojniejsza także z tego względu, że BFF prowadzi bardzo niskoszkodowy biznes. Koszt ryzyka w grupie wyniósł na koniec czerwca 0,3 pkt. proc., a odsetek niespłaconych kredytów — 1,3 proc.

Pieniądze na spłatę matki

Krzysztof Kawalec wyjaśnia, że pieniądze z depozytów pójdą na finansowanie rozwoju biznesu w kraju i stopniowo będą zastępowały finansowanie pozyskane od matki. Massimo Belingheri twierdzi, że oferta depozytowa nie ma związku z kryzysem na polskim rynku obligacji, będącym pokłosiem afery GetB acku.

— Kilka lat temu zrezygnowaliśmy z emisji obligacji, gdyż naszym zdaniem koszty są zbyt duże dla instytucji finansowych — mówi szef grupy.

Na koniec czerwca grupa BFF miała 38,1 mln EUR zysku (41,3 mln EUR rok wcześniej). Z tego na Polskę przypadło 9,4 mln EUR. Udział polskiego biznesu w całej aktywności grupy stanowi 18 proc. Jej kapitalizacja wynosi ponad 830 mln EUR. Pieniądze zbierane przez BFF podlegają gwarancjom FITD, włoskiego odpowiednika BFG.