Klient otrzymuje e-mailem wiadomość o warunkach zamiany przedmiotu kredytowania (samochodu), z którego dowiaduje się, że jest to możliwe, ale pod warunkiem że kolejne auto w tym kredycie nie będzie tańsze niż 110 proc. starego. Klient idzie do banku, a po trzech minutach rozmowy z niego wychodzi, klnąc w żywy ogień. E-mail od doradcy banku — delikatnie mówiąc — mijał się z prawdą. Ewentualnie może wziąć sobie nowy kredyt i ubiegać się o zgodę banku na sprzedaż starego auta w celu spłacenia starego kredytu (mamy ten e-mail oraz nazwę banku).
Przez litość nie wspomnimy też nazwy banku, który szumnie zapowiedział rewolucyjny sposób zamiany droższego kredytu mieszkaniowego na tańszy, czym skusił (znamy imię i nazwisko) klienta. Dobrego klienta. I schody — spłacany kredyt i klient nie figuruje w Biurze Informacji Kredytowej (BIK) (zapewne z winy kredytodawcy), więc — odmowa refinansowania. Tu jednak historia ma szansę skończyć się dobrze. „Nowy” bank, przyciśnięty, obiecał zachować się tak, jak się reklamuje: elastycznie.
Idzie klient (znamy imię i nazwisko) do banku po kredyt. Drobne schody przy kompletowaniu dokumentów, o których dowiedział się dopiero na miejscu (norma w Polsce) i — odmowa. Powód? Biuro Informacji Kredytowej posiada informację, że klient spłaca kredyt, którego nie umieścił w nowym wniosku kredytowym. Problem w tym, że kredyt z BIK został daaawno spłacony za jednym razem, na co (też jesteśmy w jego posiadaniu) istnieje odpowiedni dokument.
Co, oprócz nerwów klienta, łączy trzy — nie takie znowu niezwykłe — historyjki? Fakt, że reklamy banków są wyłącznie dla klientów idealnych, których nie ma. Fakt, że zapowiedzi o elastyczności pozostają zwykle w sferze zapowiedzi. Fakt, że najlepszą ofertę, stworzoną z najgorętszą wiarą w jej prostotę i przyjazny charakter, potrafi zepsuć jeden człowiek.
Nie narzekam, nie biję w banki, nie podważam ich wiarygodności. Niektóre z banków robią to lepiej od krytycznych dziennikarzy, zapominając o zasadzie, że świadomy klient nie uwierzy aktorowi zachwalającemu produkt, za to od razu poleci go kupić, gdy usłyszy rekomendację znajomych. Niestety, moi znajomi rzadko przychodzą z pochwałami. Częściej z narzekaniem na was, drogie banki.
Pod rozwagę.
