Tytułowym wybrańcem ma być Bank of America i to właśnie wartość jego akcji zadecyduje o stopie zwrotu, jaką po dwóch latach lokaty osiągnie inwestor.

Bezpośrednie przełożenie byłoby jednak zbyt proste, dlatego Millennium przygotował jeszcze dwa niemal obowiązkowe elementy struktury: współczynnik partycypacji i barierę dla kursu. Klient Millennium zarobi więc, jeśli kurs lidera z Ameryki przez cały okres lokaty będzie niższy niż 140 proc. jego wartości początkowej — wtedy będzie mu się należała połowa wypracowanej stopy zwrotu.
Żadne oprocentowanie nie będzie przewidziane, kiedy cena akcji ani nie zahaczy o próg, ani finalnie nie wzrośnie, jak również w przypadku wycofania kapitału przedwcześnie. Scenariusz krótszy niż dwa lata wiąże się z utratą odsetek i opłatą od 0,5 proc. do 3 proc. wpłaconej kwoty, w zależności od stopnia niecierpliwości. Między projekcją najbardziej optymistyczną a tą ostatnią jest jeszcze jedno rozwiązanie, w którym kurs Bank of America choć raz przekroczy próg 140 proc. — wtedy oprocentowanie na koniec wyniesie 1 proc. Zakładając, że wpłacimy 10 tys. zł, w nagrodę pocieszenia dostaniemy 100 zł.