Rynek akcji staje się coraz słabszy. Słabość omija jedynie sektor bankowy ciągnący w górę MIDWIG i broniący WIG i WIG20 przed spadkiem oraz hurtownie farmaceutyczne.
Obie grupy z nielicznymi wyjątkami (BIG) znajdują się na tyle wysoko, by raczej zastanawiać się nad wybraniem momentu na sprzedaż, a nie by agresywnie w nie teraz inwestować, nie mówiąc już o kwestii płynności, która dyskwalifikuje wszystko poza bankami. Sygnały sprzedaży pojawiły się na TechWIG-u i na subindeksach WIG-Informatyka i WIG-Telekomunikacja.
W kategorii średnich i małych spółek również panuje zastój. Spekulanci stracili chęć do gry po tym, jak każda mała spółka przynajmniej kilka razy została przez nich zaatakowana. Może to świadczyć o tym, że rynek dojrzał do jakiejś większej korekty. Nie bessy, bo za dobrze wyglądają indeksy w USA, ale solidnej korekty, która po prostu się nam należy i oczyści atmosferę przed kolejną falą wzrostową. W takiej sytuacji możliwości są dwie, upierać się i grać na siłę, do czego nie zachęcam lub obserwować rynek z zewnątrz z gotówką w portfelu , od czasu do czasu decydując się na spekulacyjną zagrywkę na czymś płynnym. Z taką strategią można spokojnie przetrwać do czasów, gdy dostaniemy dowody wzrostu siły rodzimego parkietu, co według moich kalkulacji powinno wystąpić jeszcze przed świętami. Oczywiście są i będą rodzynki w stylu PBK/BPH czy Elektrimu. W przypadku PBK z upływem czasu przybywać powinno chętnych na akcje z powodu dyskontowania wzrostu płynności po dokonaniu fuzji, pomimo słabych wyników. Elektrim to temat dla odważnych, by kupować gdy pojawiają się rekomendacje sprzedaży (najczęściej zdarza się to jesienią) i realizować duże zyski gdy panika mija i rynek się stabilizuje.
Kończąc chcę wrócić do sprawy ENAP-u. Dobrze, że temat, który dotyczy nielicznych inwestorów nieustannie jest monitorowany przez kolegów komentatorów. Im będzie o tym głośniej, tym lepiej. Gdyby KPWiG wyraziła zgodę na wezwanie po 33 gr. powstałby kolejny, kto wie czy nie najgroźniejszy precedens w historii GPW, po którym nastałaby era “wolnej amerykanki”. Prośba GI jest w gruncie rzeczy prośbą o złamanie prawa o publicznym obrocie. Prawnikiem nie jestem, ale wydaje mi się, że cała sprawa z wezwaniem ociera się o próbę wpłynięcia na kurs. Nikt przecież zgody nie dostał, ale podanie zawsze można złożyć i już wiemy, że spółka jest warta tyle, ile w wezwaniu, o czym w swojej łaskawości poinformował nas p. Prezes. Jeżeli cena na rynku wtórnym wielokrotnie przewyższa rzeczywistą wartość spółki., to informacja jest niekompletna i wymaga uzupełnienia. Jeżeli KPWiG nie chce dalszej erozji tego prawa spowodowanej własną pobłażliwością w sytuacjach notorycznych prób pomijania interesów drobnych inwestorów, zdecydowanie wniosek GI powinna odrzucić.