Banki dmuchają na zimne

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2011-10-25 00:00

Najwięcej Polaków zaciąga kredyty hipoteczne w złotych i w euro, a frank odchodzi w zapomnienie

W większości banków ostatnie kilka miesięcy upłynęło pod znakiem obniżania marż kredytów hipotecznych. — Nacisk banków na obniżanie marż jest w większym stopniu spowodowany uaktywnieniem się nowych graczy na rynku — uważa Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk z KBC Securities.

Z takiego obrotu sprawy zadowoleni są kredytobiorcy, ale na jeszcze większe obniżki marż raczej nie mogą liczyć. Zdaniem Michała Krajkowskiego, analityka Domu Kredytowego Notus, pojedyncze instytucje mogą zaskoczyć rynek okresowymi promocjami, ale nie należy się spodziewać dalszych systematycznych i znaczących obniżek.

— Ostatnie miesiące przyniosły ograniczenie aktywności banków dotyczącej promocji cenowych — nadal mają bardzo atrakcyjne oferty z niską marżą lub prowizją, jednak jest ich zdecydowanie mniej niż w ubiegłym roku, czy wiosną tego roku — dodaje Robert Rajczyk, dyrektor departamentu kredytów hipotecznych w Credit Agricole Bank Polska.

Wojna na waluty

Według danych Związku Banków Polskich, w II kwartale 2011 r. udzielono ponad 62,1 tys. kredytów hipotecznych na łączną kwotę około 13,3 mld zł. To wynik nieznacznie lepszy od I kwartału, w którym udzielono 57,5 tys. pożyczek o wartości 12,2 mld zł, i porównywalny z takim samym okresem ubiegłego roku. — Biorąc pod uwagę główne czynniki wpływające na sprzedaż kredytów hipotecznych w 2011 r. można przypuszczać, że będzie ona na poziomie zbliżonym do tej z roku poprzedniego — prognozuje Robert Rajczyk.

W ostatnich miesiącach istotne zmiany zaszły w kredytach walutowych. Choć teoretycznie pożyczek we frankach szwajcarskich udzielają jeszcze dwa banki — Nordea i PKO BP, to w praktyce stawiane przez nie warunki powodują, że realna wydaje się tylko pożyczka w skandynawskiej Nordei. W tej sytuacji nie dziwi, że wciąż najwięcej kredytów hipotecznych zaciąga się w złotych.

W II kwartale stanowiły one 78,4 proc. wszystkich pożyczek, na drugim miejscu znalazły się kredyty w europejskiej walucie — 14,1 proc., a na końcu we frankach szwajcarskich — 7,5 proc. Popularność kredytów w euro znacznie wzrosła w połowie 2009 r., kiedy większość banków zaczęła zaostrzać warunki lub też zupełnie wycofywać się z pożyczania franków. Przewagą tych pożyczek nad złotowymi jest niższe oprocentowanie, stąd coraz częściej pojawiające się pytanie, czy mają one szansę dorównać popularnością szwajcarskiej walucie.

— Oferta kredytów w euro skierowana jest zazwyczaj do osób o wyższych dochodach, z większym wkładem własnym, a także będących stałymi klientami banku. Banki nauczone doświadczeniem ostatnich kilku lat, a zwłaszcza nieprzewidywalnymi wahaniami kursów, ograniczają dostępność kredytów walutowych. Dlatego raczej nie należy oczekiwać, że kredyty w euro będą tak popularne jak kilka lat temu kredyt we frankach szwajcarskich — mówi Robert Rajczyk.

To nie koniec zmian

Nie bez znaczenia dla liczby i wartości udzielonych kredytów hipotecznych w nadchodzących miesiącach będą zmiany wprowadzone w programie rządowych dopłat Rodzina na swoim.

— Ograniczenie z końcem sierpnia dostępności kredytów w ramach programu Rodzina na swoim było jednym z czynników oddziałujących na rynek hipoteczny w III kw. 2011 r. Wpłynęło to na zwiększenie poziomu sprzedaży tych kredytów. Klienci chcieli bowiem skorzystać z oferty na starych — korzystniejszych dla nich zasadach — mówi Robert Rajczyk. Do końca 2011 r. banki muszą wprowadzić wszystkie zapisy Rekomendacji S III. W związku z tym zmieni się sposób liczenia zdolności kredytowej.

Okres kredytowania ustalony na potrzeby zdolności nie będzie mógł przekraczać 25 lat, jednocześniedla kredytów walutowych suma miesięcznych obciążeń nie będzie mogła przekroczyć 42 proc. dochodu netto kredytobiorcy. Zmiany te spowodują, że maksymalna dostępna kwota kredytu spadnie średnio o około 6-9 proc. w porównaniu z obecną.

— Mimo zawirowań w strefie euro sektor bankowy w Polsce jest stabilny. Banki nie mają problemów z kapitałem i udzielaniem kredytów, ale jednocześnie bardzo dokładnie śledzą zmieniające się warunki i w niedługim czasie niektóre mogą nieco zaostrzyć kryteria udzielania pożyczek — podsumowuje Marta Czajkowska-Bałdyga.