Banki drugi raz nie uratują HK

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2000-12-19 00:00

Banki drugi raz nie uratują HK

Przedstawiciele Huty Katowice spodziewali się, że konsorcjum banków wierzycieli przegłosuje wypowiedzenie firmie umowy kredytowej. Ich zdaniem, zapobiec upadłości firmy może jedynie pomoc państwa i prywatyzacja.

Konsorcjum banków PBK, BPH, KB i BSK w październiku 1998 roku pożyczyło Hucie Katowice 400 mln zł, ratując firmę przed upadłością. Zarząd stalowego przedsiębiorstwa spodziewał się najgorszego scenariusza, czyli wypowiedzenia umowy.

— Banki zdecydowały się udzielić hucie kredytu, kiedy roczny deficyt płatniczy wynosił 730 mln zł, a obecnie, kiedy sytuacja spółki jako płatnika jest o wiele lepsza — deficyt sięga 460 mln zł — pomyślały o wycofaniu się z kredytowania — mówi Mirosław Wróbel, prezes HK.

Chodzą parami

Wiadomo jednak, że finansowe instytucje starają się unikać wspierania hutniczej branży, ponieważ bankowy nadzór wymaga tworzenia w takim przypadku 100-proc. rezerw (huty nie mają zdolności kredytowej), co w efekcie negatywnie wpływa na wyniki banków.

Jak zapewnia prezes Mirosław Wróbel, chociaż kondycja finansowa HK jest lepsza niż przed dwoma laty, to jednak decyzja banków i wcześniejsze wycofanie się z inwestycyjnych planów koncernu Corus spowodowały, że firma ponownie stanęła nad przepaścią.

Przed upadłością ma teraz spółkę uchronić państwo, gwarantując 150 mln zł kredytu miesięcznie. Firmę wesprze także uruchomienie linii kredytowej, zabezpieczonej akcjami Skarbu Państwa w spółkach giełdowych. Są nimi m.in. Kopex i notowane na stołecznym parkiecie browary.

Papierowe decyzje

Problem polega na tym, że choć zarząd Huty Katowice, rada nadzorcza spółki i Rada Ministrów podjęły już stosowne decyzje, to nie poszły za nimi żadne działania.

— Jeśli do końca roku nie rozpocznie się realizacja przyjętego programu naprawczego, to styczeń będzie ostatnim miesiącem funkcjonowania jednego z wielkich pieców — uważa prezes Wróbel.

Spowoduje to utratę pracy dla blisko 2 tys. osób. Niewykluczone, że przyniesie też ograniczenie dostaw do hut przetwórczych. Zmniejszenia produkcji przez HK bardzo obawia się Huta Cedler. Zdzisław Tarabuła, członek zarządu HC, szacuje, że spółka dwie trzecie swojej produkcji opiera na dostawach z Huty Katowice i jeśli straci możliwość zaopatrywania się w HK, jej funkcjonowanie będzie utrudnione. Cedler płaci wprawdzie za odbierane surowce, jednak — jak zapewnia prezes Wróbel — ma znacznie przedłużone terminy płatności. Tak dobrych warunków HC nie mogłaby wynegocjować z innym dostawcą.

Prywatyzacyjne dwa lata

Niewykluczone jednak, że już wkrótce Cedler nie będzie musiał obawiać się o swoje dostawy. Spółka ma bowiem szanse znaleźć się w jednej grupie z HK. Te dwie firmy oraz HTS i Hutę Florian resort skarbu próbuje sprywatyzować razem. Ma to nastąpić w ciągu najwyżej dwóch lat.

Mirosław Wróbel uważa, że gdyby nie doszło do prywatyzacji tą drogą, to najlepszym rozwiązaniem byłoby włączenie huty Cedler do HK.

Tadeusz Torz, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, nie chce komentować projektu (ponieważ jest członkiem rady nadzorczej Huty Katowice, która poparła pomysł) — twierdzi jedynie, że „jest w nim pewna logika”.