Banki muszą przyglądać się kontom VIP-ów

Paweł Zielewski
opublikowano: 2002-02-20 00:00

Mirosław Sekuła, prezes Najwyższej Izby Kontroli, nie ma nic przeciwko szczegółowemu sprawdzaniu przez banki rachunków osób publicznych. Razi go jedynie forma, w jakiej one to czynią.

Joanna Wrześniewska (Polsat): Zdziwiłam się, że nie ma Pan nic przeciwko specjalnemu sprawdzaniu kont VIP-ów w Banku Handlowym...

Mirosław Sekuła (Najwyższa Izba Kontroli): Przede wszystkim należy pamiętać, że każda osoba publiczna, jeśli tylko jej nazwisko pojawia się na jakimkolwiek dokumencie — czy jest to kwit z pralni czy zeznanie podatkowe — zawsze jest to przedmiotem nadzwyczajnego zainteresowania pracowników. Od dziesięciu lat sam jestem poddawany wzmożonej kontroli. Nie widzę w tym nic złego.

Czy prezydent, premier, szefowie NIK i NBP rzeczywiście są najbardziej podejrzanymi osobami w kraju?

To są osoby, które są poddane największemu zainteresowaniu. Interesują się nimi wszyscy i interesują się też tym, co te osoby robią. Moja pretensja wynika z tego, że uznano je i ich konta za wysoce ryzykowne. Jestem przekonany, że to jest nieszczęśliwe sformułowanie i mało celny sposób klasyfikacji. Ludzie z elit powinni być osobami zaufania publicznego, natomiast takie sformułowania podrywają to zaufanie. Przeprosiny szefów BHW są zasadne. Nie mówię tego tylko w swoim imieniu, ale i wszystkich osób uznanych przez bank za VIP-y.

Bank przeprosił, tylko nie powiedział ani słowa, że zaprzestanie takiej kontroli...

Te konta i tak są sprawdzane. Uważam, że należy opisać procedurę interesowania się pieniędzmi osób publicznych. Każda z osób publicznych i tak ma świadomość, że jego rachunek podlega wyjątkowej kontroli.

Ale te osoby nic o tym nie wiedziały, bo bank nie poinformował ich ani w umowie na papierze, ani ustnie...

To jest sprawa między VIP-ami, mającymi konto w Handlowym a samym bankiem. Ja nie mam rachunku w BHW. Mam w Banku Śląskim i PKO BP i jestem zadowolony z obsługi moich rachunków.

Czy bank powinien poinformować VIP-ów, że ich konta będą podlegały specjalnej procedurze?

Mam w swoim banku konto VIP-owskie i po prostu wiem, że jest ono traktowane szczególnie. Ale nie mam nic przeciwko temu. Uważam, że jest to tylko jedna z wielu uciążliwości związana z pełnieniem funkcji publicznej.

Sprawa dotyczy nie tylko tych osób, ale także ich rodzin...

Trzeba zwrócić uwagę, że wprowadzenie nowych regulacji prawnych umożliwiających sprawdzanie, czy pieniądze na kontach nie pochodzą ze źródeł podejrzanych jest dobrym osiągnięciem. Cała reszta to jedynie konsekwencje tych regulacji. Powtarzam — nie mam nic przeciwko sprawdzaniu kont VIP-ów. Razi mnie tylko forma, jaką przyjął bank w oficjalnych dokumentach na ten temat.