Banki podążają śladem RPP

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2001-08-24 00:00

Banki podążają śladem RPP

Tym razem po redukcji stóp w NBP banki nie będą czekać. Większość z nich obiecuje, że najpóźniej w przyszłym tygodniu podejmą decyzję o obniżce oprocentowania kredytów i depozytów. Banki liczą na wzrost akcji kredytowej, analitycy nie podzielają jednak ich optymizmu.

Pierwsze instytucje finansowe już podjęły decyzje. Wczoraj oprocentowanie terminowych depozytów złotowych, kredytów gotówkowych, samochodowych, ratalnych i mieszkaniowych obniżył np. Pomorsko-Kujawski Bank Regionalny. Obniżka była identyczna, jak redukcja stóp NBP — czyli o 100 punktów. Nieco mniej, bo od 0,5 do 0,9 proc. zmniejszył oprocentowanie lokat terminowych o stałej i zmiennej stopie Fortis Bank.

— Kredyty w naszym banku zależą od stawek rynku międzybankowego WIBOR i LIBOR. Ich ruchy automatycznie zmieniają cenę — wyjaśnia Waldemar Leszczyński, rzecznik Fortis Banku.

Jutro rano decyzję ma podjąć zarząd BZ WBK, nowe stawki ogłosi też prawdopodobnie PKO BP, a Pekao SA zmieni je w przyszłym tygodniu. Z największych banków detalicznych tylko BSK poczeka i zobaczy, co zrobi konkurencja.

Tym razem duże banki detaliczne deklarują, że szybko podejmą decyzję o obniżkach. Równie szybko jak depozyty stanieją kredyty.

— 80 proc. udzielanych przez nas kredytów opartych jest na stopach rynkowych, dlatego po każdej decyzji RPP zmieniają się one automatycznie o taki sam procent. W tej sytuacji, gdy większość kredytów jest już tańszych, to oczywiste, że zarząd decyduje o obniżeniu w następnej kolejności stawek depozytów, a dopiero później reszty kredytów — wyjaśnia Marek Kłuciński, rzecznik PBK.

Tak robiło wiele banków detalicznych. Tyle że na stawkach rynkowych oparte są głównie kredyty dla przedsiębiorstw. Typowo konsumpcyjne, podobnie jak lokaty terminowe, zależą od stawek banków — tzw. tabel. Dlatego ostatnimi czasy klientom indywidualnym najpierw spadało oprocentowanie lokat, a dopiero później taniały kredyty. Teraz jednak bankom zależy na zwiększeniu zadłużenia przez osoby fizyczne i podmioty gospodarcze.

— Nie sądzę, by banki natychmiast odczuły zwiększone zainteresowanie kredytami. Zastój gospodarczy i groźba bezrobocia zrobiły swoje. Uważam, że efekt obniżki stóp może być odczuwalny dopiero w I kwartale 2002 r. — uważa Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse AM.

Niekorzystny efekt redukcji stóp w NBP bardzo szybko odczują najbardziej oszczędni klienci banków.

— W Polsce, w porównaniu z innymi państwami, zdecydowanie więcej pieniędzy leży na najniżej oprocentowanych rachunkach a vista i kontach osobistych. Niewielkie jest też zainteresowanie osób prywatnych formami oszczędzania innymi niż lokaty. Sądzę, że obniżki stóp w końcu zmuszą klientów do szukania alternatywnych rozwiązań — uważa Tomasz Stadnik.