Banki pożyczą, ale nie na konsumpcję

Halina Kochalska
opublikowano: 30-04-2010, 14:58

Banki nie mają dobrych wiadomości dla lubiących pożyczać na wakacje, świąteczne prezenty, telewizory czy samochody. Na  łagodniejszą politykę w przypadku kredytów konsumpcyjnych trzeba będzie poczekać do 2011 r. – powiedział Mateusz Morawiecki, prezes Banku Zachodniego WBK, przy okazji publikacji wyników za I kwartał tego roku.

Większymi optymistami mogą być natomiast poszukujący kredytów na zakup mieszkań. Im banki kredytów żałować nie będą. BZ WBK wraca też do finansowania deweloperów – oznajmił. Mateusz Morawiecki ostrzegł jednocześnie oszczędzających - Pod koniec roku spodziewam się zakończenia walki o depozyty na dotychczasowych warunkach. 

Zdaniem prezesa BZ WBK, wysyp kredytów konsumpcyjnych w latach 2005-2008 r. był zdecydowanie na wyrost możliwości polskiego społeczeństwa. Wielkość zadłużenia z tytułu kredytów konsumpcyjnych doszła w Polsce do 10 proc. PKB kraju, podczas gdy średnia w państwach Unii Europejskiej jest o 1-2 pkt. proc. niższa – mówił Mateusz Morawiecki. Dlatego jeśli znów sprzedaż kredytów konsumpcyjnych zacznie nadmiernie przyspieszać, to wszystkim powinien włączyć się sygnał ostrzegawczy – dodał.

Prezes zastrzegł jednocześnie, że BZ WBK jest zdeterminowany do zwiększania portfela kredytowego. Relacja wartości depozytów klientów zebranych przez BZ WBK do udzielonych przez bank kredytów spadła na koniec I kwartału do 78 proc. Na koniec 2009 roku było to 84 proc., a rok temu 89 proc. 

W dużym stopniu możliwości kredytowe banku wzrosły za sprawą umacniającego się złotego. Niższe notowania euro czy franka spowodowały, że wartość kredytów walutowych po przeliczeniu na złote obniżyła się i przy tych samych depozytach potencjał kredytowy banku wzrósł.

Podobną sytuację można było zaobserwować w dwóch innych bankach, które do tej pory ogłosiły wyniki kwartalne - Millennium i BRE. W Millennium relacja depozytów do kredytów w ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku spadła ze 106 do 103 proc., a w BRE (ma mBank i MultiBank) ze 123 proc. do 113 proc.

Z jednej strony to dobra informacja dla zainteresowanych kredytami, ale już nie tak miła dla oszczędzających. Na ich pieniądzach bankom po prostu będzie mniej zależało niż w ostatnich blisko 2 latach. Stabilizowanie się kursów walut, jak i normalizacja sytuacji na rynku międzybankowym może sprawić, że za kilka miesięcy to banki zaczną zarabiać na depozytach, a nie klienci. Pod koniec roku spodziewałbym się zakończenia walki o depozyty na dotychczasowych warunkach – powiedział prezes Morawiecki.

Halina Kochalska
Analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Halina Kochalska

Polecane