O wymuszonych przez banki sprzedażach działek mówi się od 2008 r., jednak banki dość cierpliwie podchodziły do deweloperów z kłopotami. Czasy spokoju minęły. Pierwsze zakupy od borykających się z problemami firm zrobili już Robyg, Gloub GetHouse czy Rank Progress. Jak uważa Daniel Puchalski, szef działu gruntów inwestycyjnych Colliers International, gros takich transakcji jest jeszcze przed nami.
— Dotychczas braliśmy udział w trzech transakcjach wymuszonych przez banki, które zamknęły się bez strat. W przyszłości to może być trudne — uważa Daniel Puchalski.
— Bankowcy i inwestorzy liczyli na szybki powrót koniunktury, co wyciągnęłoby ich z problemów. Dziś już niewielu z nich na to czeka, dlatego już w drugim półroczu powinno być sporo sprzedaży, którym patronują bankowcy — dodaje Mikołaj Martynuska, szef działu doradztwa deweloperskiego CBRE.
Z analiz Colliersa wynika, że ceny transakcyjne w większości miast spadają. Statystycznie ziemia potrzebna do zbudowania1 mkw. mieszkania była w pierwszym półroczu tańsza niż w 2011 r.: w Krakowie o 25 proc., W Poznaniu o 23 proc., a w Łodzi o 22 proc. Ziemia pod biurowce staniała najbardziej w Katowicach (27 proc.) i we Wrocławiu (26 proc.). Te dane są jednak obarczone sporym ryzykiem błędu, bo 80-85 proc. wszystkich transakcji dotyczy Warszawy. A tu ceny spadły o 8 proc. dla deweloperów biurowych i pozostały na tym samym poziomie dla lokalizacji mieszkaniowych w szeroko pojętym centrum miasta, a poza nim nawet wzrosły o 6 proc.
— Dziś deweloperzy nie mogą sobie pozwolić na mrożenie pieniędzy, dlatego kupują takie działki, na których mogą zacząć budować jak najszybciej: z czystą sytuacją prawną, warunkami zabudowy czy nawet z pozwoleniem na budowę — mówi Daniel Puchalski.
Według szacunków analityków, od początku roku na rynku ziemi sfinalizowano transakcje warte około 800 mln zł.
Colliers pośredniczył w sprzedażach wartych 320-360 mln zł. Jego konkurent — CBRE — za 340 mln zł. Gros z tej kwoty (260 mln zł) przypada na najbardziej spektakularną transakcję — sprzedaż dawnej zajezdni Inflancka, którą od hiszpańskiego dewelopera Lubasa kupił słowacki HB Reavis.
— Taki wynik raczej nie powtórzy się w drugiej połowie roku, ale wolumen z 2012 r. będzie wyższy niż przed rokiem, kiedy sporo przekroczyliśmy 1 mld zł. Obecnie uczestniczymy w rozmowach o sprzedażach wartych około 200 mln zł — szacuje Daniel Puchalski.
Na ubiegłoroczną kwotę złożyły się duże transakcje: JW Construction za 174 mln zł przejęło 81 tys. mkw. przy ul. Kasprzaka w Warszawie, Dom Development za 9,9 ha działkę przy ul. Powązkowskiej zapłacił 168 mln zł, a Echo Investment za 74 tys. mkw. przy ul. Konstruktorskiej w Warszawie — 63 mln zł.
— Dwa lata zastoju dały właścicielom czas na przygotowanie działek na sprzedaż. W tym roku transakcje są mniejsze, ale jest ich więcej. Zakupy deweloperów w 2013 r. już pewnie tak duże nie będą, bo większość potencjalnych transakcji będzie już zamknięta — mówi Daniel Puchalski.