Banki zamrożą akcję kredytową

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-02-13 00:00

Uwaga, selekcja. Wstęp tylko za zaproszeniami i dla najlepszych klientów. Banki zamykają sklepiki z kredytami.

Dzisiaj już nie

płynność, ale rosnące ryzyko,

odcina klientów od pożyczek

Uwaga, selekcja. Wstęp tylko za zaproszeniami i dla najlepszych klientów. Banki zamykają sklepiki z kredytami.

Tyle się mówiło, że rząd musi gwarantować kredyty, bo inaczej akcja kredytowa siądzie. I siada. O ile jeszcze w IV kwartale bankowcy zakładali, że sprzedaż kredytów będzie rosła w tym roku wolniej niż w 2008 r., to jednak przekroczy poziom dynamiki PKB. Dzisiaj nawet optymistyczny z natury szef Citi Handlowego takich możliwości nie widzi.

— W przypadku klientów korporacyjnych dynamika będzie ujemna. Kredyty dla gospodarstw domowych będą rosły w tempie jednocyfrowym — mówi Sławomir Sikora.

I nie może być lepiej, skoro Handlowy, a za nim inne banki, zapowiada "selektywne" podejście do klienta.

— Będziemy bardziej, czy już jesteśmy bardziej selektywni, czyli identyfikujemy główne ryzyka w poszczególnych gałęziach przemysłu oraz w tych segmentach rynku detalicznego, które nawet w dobrych czasach miały wysokie koszty kredytowe. Zakładamy, że wielokrotnie gorzej będą funkcjonować w czasach trudnych — tłumaczy Sławomir Sikora.

Citi Handlowy podzielił wszystkie branże na cztery grupy. Do pierwszej zaliczył te, które na kryzysie mogą skorzystać. W drugiej znalazły się takie, które na nim relatywnie mało stracą. Do trzeciej i czwartej wrzucił firmy najbardziej zagrożone skutkami recesji.

— Drugim czynnikiem wpływającym na ocenę klienta jest model biznesowy i wyniki firmy. Nawet w branżach zagrożonych mamy przedsiębiorstwa, które bardzo dobrze sobie radzą, są liderami, które mogą wykorzystać problemy innych do konsolidacji. Z nimi będziemy współpracować — mówi prezes Sikora.

Złe długi rosną

Również Kredyt Bank otwarcie mówi, że będzie dobierać sobie klientów. Sklepiku z kredytami nie zamyka, lecz dobrze się zastanowi, komu pożyczyć pieniądze.

— Jeszcze kilka miesięcy temu głównym zagrożeniem dla akcji kredytowej były mała płynność sektora i brak zaufania między bankami. Dzisiaj problem leży po stronie oceny ryzyka kredytowego i potencjału klienta do obsługi zobowiązań w przyszłości — wyjaśnia Maciej Bardan, prezes Kredyt Banku.

Niestety, z wiarygodnością kredytobiorców jest coraz gorzej. Po wielu miesiącach spokoju przybywa złych długów. Mówiły wczoraj o tym i Kredyt Bank i Citi Handlowy.

— Portfel pogorszył się w części detalicznej. W przypadku korporacji zawiązaliśmy rezerwy wskutek analizy finansowej przedsiębiorstw, antycypując zdarzenia, do których może dojść w przyszłości. Poza jednym przypadkiem firmy, która przechodziła restrukturyzację i gdy wydawało się, że problem zostanie pozytywnie rozwiązany, jesienią kierownictwo podjęło się spekulacji na opcjach i program restrukturyzacji poległ — wyjaśnia Sławomir Sikora.

Walka o przetrwanie

Na czym więc banki będą opierały biznes, skoro akcja kredytowa ma być limitowana?

— Walutowe kredyty hipoteczne? Nie ma już takiego produktu. Opcje? Nie ma już takiego produktu. Dzisiaj mamy zupełnie inną bankowość, niż kilka miesięcy temu — mówi prezes Bardan.

Prezes Sikora dodaje z przekąsem, że najlepszym klientem w tym roku będzie rząd, który będzie wrzucał na rynek kolejne pakiety wysoko oprocentowanych papierów.

Kredyt Bank w najbliższych miesiącach zamierza skoncentrować się na zbieraniu depozytów. Bank ma niski współczynnik wypłacalności, bo mocna złotówka bardzo daje mu się we znaki, bo w rezultacie portfel kredytów we frankach szwajcarskich wciąż rośnie. Poza tym odchorował decyzję, by nie brać udziału w wojnie na depozyty. Pieniądze popłynęły do konkurencji.

— Moim zdaniem, dochody banków w tym roku będą o 20-30 proc. mniejsze niż w 2008 r. — prognozuje Maciej Bardan.

— Jeśli będziemy mieli szczęście, bo jeśli nie, to będziemy walczyć o przetrwanie — dodaje.

Problemem jest słaby złoty. Jeśli będzie nadal się dewaluował, to w końcu raty kredytów walutowych staną się zbyt wielkim ciężarem dla klientów.

— Dzisiaj nie ma jeszcze tego problemu. Jeśli złoty zacznie się umacniać, to przetrwamy. Jeśli nie, to będziemy mieli bardzo duży problem — mówi Maciej Bardan.

Tyle o gospodarstwach domowych. Pod dużym znakiem zapytania stoi bankowość korporacyjna. Co prawda polskie firmy nie są tak mocno zaangażowane w zagranicznych rynkach, jak np. Czesi, ale opieranie się tylko na rynku wewnętrznym też nie jest mocną podstawą do optymizmu.

— Jeśli kredytobiorcy będą wydawali coraz więcej na raty kredytowe, to nie ma co liczyć na popyt wewnętrzny — uważa szef Kredyt Banku.

okiem eksperta

Marek Zuber

główny ekonomista Dexus Partners

To jest prosta droga do recesji

Konsekwencje dalszego przykręcania kurka z kredytami będą dla wszystkich fatalne. Sektor bankowy jest krwiobiegiem gospodarki. Nie ma takiego kraju na świecie, który mógłby się bez niego rozwijać. Dla nas taki scenariusz oznacza jedno — recesję, czyli dramatyczny wzrost bezrobocia, zubożenie ludności i cofnięcie się kraju w rozwoju. A przecież już teraz banki są bardzo restrykcyjne w udzielaniu kredytów. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby niektóre z nich jeszcze bardziej zamknęły się na potencjalnego kredytobiorcę, ponieważ już dziś praktycznie nie udzielają żadnych kredytów. Być może takie podejście bierze się po części z tego, że bankom obiecywane są gwarancje rządowe. Wolą poczekać z przyznaniem kredytu, aż będą mogły udzielić go z poręczeniem państwa, a więc przy znacznie mniejszym ryzyku.

Sławomir Sikora, prezes Citi Handlowego:

Najlepszym klientem w tym roku będzie rząd, który będzie wrzucał na rynek kolejne pakiety papierów z dobrą marżą.

80

proc. Tyle banków zaostrzyło politykę kredytową — wynika z badań Narodowego Banku Centralnego.

Zdaniem Konfederacji Pracodawców Polskich, utrudniony dostęp do kredytów jest obecnie jednym z podstawowych problemów przedsiębiorców.

Apel o wsparcie

Z apelem o antykryzysowe wsparcie sektora bankowego w nowych krajach członkowskich zwrócili się w czwartek dwaj deputowani Parlamentu Europejskiego: rumuński liberał Daniel Daianu oraz węgierski chadek Zsolt Becsey W ten sposób wsparli lobbing dziesięciu międzynarodowych banków aktywnych w Europie Środkowo-Wschodniej, które domagają się wsparcia, by móc kontynuować aktywną politykę kredytową potrzebną do pobudzenia gospodarki w dobie kryzysu. Niektórzy komentatorzy boją się, że banki w Polsce, Czechach i innych nowych krajach członkowskich są zagrożone "wyssaniem" przez banki-matki kapitału — potrzebnego, by ratować ich pozycję na rodzimym rynku.

Maciej Bardan, prezes Kredyt Banku:

Dochody banków w tym roku będą o 20-30 proc. mniejsze niż w 2008 r. Jeśli będziemy mieli szczęście, bo jeśli nie, to będziemy walczyć o przetrwanie.