Bankowa komisja śledcza przesłucha Marka Borowskiego

opublikowano: 2007-06-20 20:25

Bankowa komisja śledcza przesłucha w czwartek b. ministra finansów Marka Borowskiego. Komisja będzie kontynuować rozpoczęte w połowie maja br. przesłuchania świadków, którzy mogą udzielić informacji o prywatyzacji Banku Śląskiego (BSK).

W środę komisja przesłuchała b. ministra finansów Jerzego Osiatyńskiego, b. wiceministra finansów Stefana Kawalca i b. dyrektora departamentu instytucji finansowych Ministerstwa Finansów Sławomira Sikorę.

Komisja zajmowała się m.in. wyceną akcji BSK, którą kwestionuje jako za niską. Wg zeznań poprzednich świadków, doradca prywatyzacyjny sugerował cenę ok. 20 zł za jedną akcję, resort finansów sprzedawał w 1993 r. akcje banku po 50 zł, zaś w giełdowym debiucie w styczniu 1994 r. płacono za nie po 675 zł.

Komisję interesowało też powolne tempo potwierdzania świadectw depozytowych, niezbędne do zapisania akcji na rachunkach inwestycyjnych przed złożeniem zleceń giełdowych. W sumie akcje BSK kupiło w ofercie publicznej w 1993 r. ponad 820 tys. inwestorów, jednak na początku notowań mieli oni problemy z realizacją zleceń.

Marek Borowski był ministrem finansów w rządzie Waldemara Pawlaka, od 26 października 1993 do 8 lutego 1994. Podał się do dymisji, gdy Pawlak zdymisjonował wiceministra finansów Stefana Kawalca uznając, że był on współodpowiedzialny za nieprawidowości przy prywatyzacji BSK.

W połowie maja br. eurodeputowany LPR Bogdan Pęk mówił podczas przesłuchania przez komisję, że odpowiedzialność za nieprawidłowości przy prywatyzacji BSK ponosi Borowski.

Zdaniem Pęka, Borowski "został zrobiony w konia przez dżentelmenów", czyli przez pozostałe osoby uczestniczące w ustalaniu ceny akcji BSK. Mówił o spotkaniu trzech przedstawicieli resortu finansów: Borowskiego, Kawalca, Sikory i ówczesnego prezesa Giełdy Papierów Wartościowych Wiesława Rozłuckiego, podczas którego "krakowskim targiem" ustalono cenę sprzedaży akcji w publicznej subskrypcji.

Tego samego dnia Borowski mówił podczas konferencji prasowej, że "w konia nikt go nie zrobił". Chciał też, by Pęk przedstawił dowody na potwierdzenie swoich wypowiedzi.

Waldemar Pawlak podczas przesłuchania przez komisję mówił, że przy określaniu ceny BSK resort finansów działał zgodnie z procedurą prywatyzacji. Dodał, że główny merytoryczny ciężar prywatyzacji BSK spoczywał na Kawalcu, a Borowski włączył się do prywatyzacji BSK dopiero w późniejszym etapie. (PAP)