Bankowcy namawiają na podwójne oszczędności

Jagoda Fryc
opublikowano: 2014-06-02 00:00

Produkt inwestycyjny w pakiecie z kredytem hipotecznym to dobry pomysł na oszczędności, ale warunkiem jest sprzyjająca koniunktura rynkowa.

W banku nie ma nic za darmo. Ci, którzy chcieliby płacić niższe raty kredytu, muszą w pakiecie kupić inny produkt — od zwykłego konta, przez kartę kredytową, po produkty inwestycyjne i ubezpieczeniowe. Jaki jest bilans tej wymiany? Sprawdziliśmy, jakie są koszty i korzyści z podpisania umowy na ubezpieczenie z funduszem kapitałowym (UFK), co pozwala na obniżenie marży kredytu hipotecznego. Posłużyliśmy się ofertą, którą otrzymał czytelnik „Pulsu Biznesu” z Deutsche Banku oraz Skandii.

Wyższa składka, wyższy zysk

Kredyt hipoteczny do spłaty to 530,6 tys. zł, okres kredytowania — 20 lat, a marża, dodawana do stawki WIBOR, sięga 2,1 proc. Oznacza to, że wysokość miesięcznej raty to około 2,7 tys. zł. W pierwszym wariancie klient, w zamian za podpisanie umowy na UFK ze składką miesięczną w wysokości 200 zł, może obniżyć marżę kredytu o 0,1 pkt proc.

Wówczas odsetkowa rata kredytu ma być mniejsza o około 45 zł, a całkowity koszt kredytu — o prawie 5,3 tys. zł. Gdyby inwestycja w UFK nie wiązała się z żadnymi opłatami, a wpłaconykapitał nie traciłby na wartości, nie tylko przez inflację, ale też na skutek np. spadków na giełdzie, to po siedmioletnim okresie składkowym klient uzbierałby na koncie 16,8 tys. zł. Ale nie ma darmowego lunchu, a i koniunktury na rynku przewidzieć nie można. W przypadku tej oferty klient ponosi dwie stałe opłaty, które trafiają do kieszeni ubezpieczyciela.

Pierwsza — opłata od składki — wynosi 11,51 zł miesięcznie, a druga — za zarządzanie — sięga 2,2 proc. rocznie od aktywów netto. Zakładając więc, że z inwestycji w fundusze kapitałowe klient rokrocznie wychodzi na „zero”, to po dziesięciu latach całkowity koszt produktu wynosi 3236,6 zł, co daje prawie 27 zł miesięcznie. Gdy od 45 zł (o tyle jest niższa rata kredytu) odejmiemy 27 zł, to oszczędności miesięcznie wynoszą około 18 zł. W drugim wariancie klient wpłaca miesięcznie 798 zł i dzięki temu może obniżyć marżę kredytu o 0,6 pkt proc. Wtedy odsetkowa rata kredytu ma być mniejsza o około 270 zł, a całkowity koszt kredytu — o prawie 32,6 tys. zł.

Przy założeniu, że kredytobiorca nie zarabia, ale też nie traci na inwestycji w fundusze, całkowity koszt produktu wynosi prawie 10,4 tys. zł, czyli około 87 zł miesięcznie. W tym wypadku oszczędność na obniżonej marży i racie sięgają 183 zł. Warto jednak pamiętać, że bez względu na to, jakie fundusze wybierzemy (akcyjne czy obligacyjne), nie ma gwarancji ochrony kapitału. Bessa na giełdzie może pochłonąć część, a nawet całość wpłaconej gotówki, a hossa — wielokrotnie ją pomnożyć.

Przymus i dywersyfikacja

Cechą charakterystyczną ubezpieczenia z funduszem kapitałowym jest przymus inwestowania. W przypadku opisywanej oferty klient musi oszczędzać minimum 7 lat, a wpłacony kapitał w całości (bez opłat likwidacyjnych) może wypłacić dopiero po dziesięciu. Obniżona marża pozostaje na tym poziomie do końca okresu kredytowania.

Gdyby kredytobiorca przerwał inwestycję w pierwszych trzech latach, to odzyska jedynie 50 proc. kapitału. Rygor ten może przemienić się jednak w dużą zaletę, zwłaszcza w przypadku osób, które nie mogą się zmobilizować do jakiegokolwiek oszczędzania. Przed podpisaniem umowy należy się jednak zastanowić, czy możemy sobie pozwolić na dodatkowe obciążenie budżetu domowego. Przewagą takich rozwiązań jest też szeroki wachlarz możliwości inwestycyjnych. Ubezpieczyciel oferuje kilkadziesiąt funduszy ze stajni zarówno polskich, jak i zagranicznych powierników. Bezpośrednią drogą inwestor nie mógłby kupić za 200 zł aż dziesięciu funduszy (tyle maksymalnie może być w portfelu).

Dość powiedzieć, że próg wejścia do np. Quercusa Agresywnego to 20 tys. zł. Niestety, UFK nie należą do najtańszych produktów. Oprócz stałych opłat (od składki i od aktywów) klient musi się liczyć także z kosztami operacyjnymi, które występują w przypadku dokonywania dodatkowych czynności (wydanie duplikatu polisy, zmiany warunków umowy etc.), oraz za konwersje jednostek uczestnictwa. Tę ostatnią można ominąć, inwestując przez internet. Oprócz daniny dla ubezpieczyciela występują też koszty po stronie podmiotów zarządzających funduszami (TFI), które są wliczone w dzienną wycenę jednostek.