Bankowcy są optymistami i nareszcie mają arbitra

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2002-01-22 00:00

Nie sprawdziły się prognozy bankowców, że po wprowadzeniu opodatkowania lokat spadnie wartość depozytów. Klienci nie rzucili się do kas i nie zaczęli wycofywać pieniędzy. Dlatego po listopadowym i grudniowym załamaniu w styczniu do banków wrócił optymizm.

Wskaźnik koniunktury bankowej wzrósł z 11,5 pkt na koniec ubiegłego roku do 22,9 pkt. Jednak daleko mu do wyniku ze stycznia 2001 r., który był prawie o 8 pkt wyższy. Wówczas jednak bankowcy spodziewali się, że kolejne obniżki stóp procentowych przełożą się na wzrost akcji kredytowej. Tak się nie stało. Również obecnie badani przez Pentor twierdzą, że kolejne spadki stóp nie pomogą. Ich zdaniem, gospodarka musiałaby najpierw wyrwać się ze stagnacji.

Tymczasem w 42 proc. placówek wzrosły kredyty w sytuacji nieregularnej, a kolejnych wzrostów spodziewa się co trzeci oddział. Złe długi zmniejszyły się w 18 proc. placówek. Z tego powodu tylko co piąty bankowiec spodziewa się, że ten rok będzie lepszy od ubiegłego, a ponad 40 proc., że będzie gorszy. Finansiści oczekują również w tym kwartale obniżki stóp — w granicach 1-2 proc. — i prognozują, że tegoroczna inflacja wyniesie 5,2 proc.

Po kilku miesiącach dyskusji udało się wybrać arbitra bankowego. Zostanie nim od pierwszego marca prawnik Katarzyna Marczyńska. Jej zadaniem będzie obrona klientów bankowych. Katarzyna Marczyńska ma rozstrzygać spory, w których wartość przedmiotu nie przekracza 8 tys. zł.

— Kwota ta może w przyszłości zostać zmieniona — mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, dyrektor generalny Związku Banków Polskich.

Każdy, kto nie zgadza z decyzją banku, lub uważa, że postępuje on nieuczciwie, może wnieść sprawę do arbitra. Trzeba także wpłacić 50 zł. Pieniądze te są zwracane, gdy klient wygra sprawę, a identyczną kwotę wpłaca winowajca, czyli bank.

— Oczekujemy, że podobnie jak w krajach UE arbiter będzie rozstrzygał po kilka tysięcy spraw rocznie. Jednak gdyby się okazało, że będzie ich więcej, przewidujemy możliwość powołania drugiego arbitra, który będzie miał te same uprawnienia — wyjaśnia Krzysztof Pietraszkiewicz.

Na razie urząd będą finansować członkowie ZBP, czyli banki. W przyszłości arbiter ma się utrzymywać, przynajmniej częściowo, z opłat klientów.