Przygotowania nowego systemu wdrażania unijnej pomocy w pełni... Czy od 2007 r. wnioski o dotacje oceniać będą pracownicy banków?
I Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, i Związek Banków Polskich wyrażają taką wolę.
— Rozważamy uczynienie z banków instytucji wdrażających poszczególne programy. Chcemy, by sektor prywatny bardziej niż dotychczas zaangażował się w wykorzystanie funduszy strukturalnych — mówi Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju regionalnego.
Taką funkcją zainteresowane są też banki.
— Sektor bankowy to kilkanaście tysięcy ludzi z wyższym wykształceniem — mamy fachowców, którzy mogliby nie tylko doradzać beneficjentom, ale także i uczestniczyć w przygotowaniu i opiniowaniu programów, współfinansowaniu pomocy, a później monitorowaniu i rozliczaniu projektów — zaznacza Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich (ZBP).
Zarządzać, doradzać
Podczas ubiegłotygodniowego spotkania obydwie strony deklarowały chęć współpracy. Wydaje się jednak, że droga do ustalenia rzeczywistych ram uczestnictwa banków w systemie rozdziału unijnej pomocy jeszcze daleka.
— Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się, że na spotkaniu padną konkretne propozycje, w jakim stopniu i w jakich programach banki są gotowe uczestniczyć — mówi Jerzy Kwieciński.
Ministerstwo usłyszało ze strony banków, że są one gotowe nawet przejąć w niektórych programach zadania instytucji zarządzających. W innych mogłyby pełnić funkcję instytucji wdrażających, a ich pracownicy mogliby „aktywnie” doradzać beneficjentom.
— Jeśli bank, na przykład ze względu na obowiązujące w sektorze przepisy, nie mógłby współfinansować projektu — doradcy mogliby skierować wnioskodawców do innych instytucji finansowych — zwraca uwagę Krzysztof Pietraszkiewicz.
Zanim jednak do tego dojdzie, konieczne jest rozwiązanie technicznych aspektów takiej współpracy — m.in. sposobu monitoringu projektów, sprawozdawczości, przygotowania systemu informatycznego, opracowanie jednolitych formularzy wniosków. Jak zapowiedział Pietraszkiewicz, konkrety ze strony bankowców mają paść 15 marca, podczas Forum Bankowego.
Przedstawiciele ZBP są zdania, że wykorzystaniu środków z UE pomogłaby sieć funduszy venture capital, zalążkowych (seed capital) czy private equity — mogłyby one finansować przedsięwzięcia zbyt ryzykowne dla banków.
Postulaty
Bankowcy zaproponowali ponadto zmiany w funkcjonowaniu Funduszu Poręczeń Unijnych (FPU) — instytucji zarządzanej przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), która, dysponując ponad 600 mln zł, może udzielić poręczeń sięgających 2 mld zł. Jednak przez blisko dwa lata swojej działalności fundusz udzielił poręczeń sięgających jedynie 90 mln zł.
— Proponujemy, by przedłużyć działanie FPU do 2013 r. Chcielibyśmy, by większość środków funduszu była przeznaczana na poręczenia portfelowe — to pozwoliłoby wesprzeć więcej mniejszych projektów — uważa Krzysztof Pietraszkiewicz.
Zgodnie z ustawą z kwietnia 2004 r., FPU ma działać do 2010 r. Poręczenia udzielane są na dwa sposoby. Przy większych kwotach (od 5 mln EUR) decyzję podejmuje BGK, rozpatrując każdy wniosek indywidualnie. Bank komercyjny może w tym przypadku podpisać z kredytobiorcą jedynie warunkową umowę kredytową lub wydać promesę. Przy poręczeniu do 100 tys. EUR to bank decyduje o jego przyznaniu na podstawie tzw. umowy portfelowej, co skraca całą procedurę.