Będzie drożej czy nie? Albo raczej — czy już jest drożej? Takie pytania zaczynają sobie zadawać skarbnicy samorządowi. Pojawiły się informacje, że bankowych ofert dla gmin ubyło, a koszty finansowe wzrosły. Powód wydaje się oczywisty: nowy podatek, wynoszący rocznie 0,44 proc. aktywów banków. Czy naprawdę są powody do niepokoju? W Toruniu śpią spokojnie.
„Gdy dzwonią do mnie bankowcy z propozycją kredytu, odpowiadamy, że weźmiemy tylko taki, którego nie musimy spłacać” — żartuje Magda Flisykowska-Kacprowicz, skarbnik toruńskiego ratusza. I dodaje — już poważnie — że jedyna zmiana, to skrócenie okresu, jaki bank akceptuje na stosowanie stałej stopy procentowej. Zresztą miasto jest zadłużone w Europejskim Banku Inwestycyjnym, którego nie sięga drapieżna ręka polskiego fiskusa.
Uspokajają też w Poznaniu, który w grudniu korzystał z propozycji banków komercyjnych (ponad 200 mln zł). „Liczba ofert się nie zmniejszyła, warunki finansowe były bardzo dobre, do rywalizacji włączył się nawet jeden z banków spółdzielczych” — opowiada Barbara Sajnaj, która trzyma w pieczy finanse miasta.
Burmistrzowie dwóch mniejszych miast też nie zauważyli zmian w postawie banków. „Gdyby coś się wydarzyło, skarbnik już by mi o tym powiedział” — uśmiecha się jeden z nich, zachowując jednak anonimowość. Czyli strachy na Lachy? Niekoniecznie. Jak mówi jeden z bankowców, instytucje finansowe przyjęły postawę wyczekującą. „Wysokość podatku jest taka, jak marże kredytowe dla najlepszych samorządów. Dlatego banki nie palą się teraz do finansowania i patrzą, co się będzie dalej działo. Inna sprawa, że pod koniec roku nie było dobrych projektów inwestycyjnych, są za to głównie restrukturyzacyjne. To też może być powód naszej wstrzemięźliwości” — tłumaczy.
Skarbnikom wypada życzyć, żeby ta wstrzemięźliwość trwała jak najkrócej. W końcu gminy, powiaty czy województwa to dobry, pewny klient. „Banki nie odwrócą się od samorządów” — uważa Dariusz Giza, ekspert ds. finansów samorządowych.
„Banki nie przestaną udzielać kredytów, bo muszą na czymś zarabiać. Kwestią do dyskusji pozostaje zaś skala kredytowania i jego struktura” — napisała niedawno na łamach „Obserwatora Finansowego” Małgorzata Zaleska, przyszła prezes GPW. Oby to były prorocze słowa. Do testu dojdzie, gdy ruszy podział pieniędzy z nowej unijnej perspektywy. Wtedy zobaczymy, ile będzie kosztował bankowy kredyt na wkład własny samorządów, których finanse już niedługo może podpiłować zwiększenie kwoty wolnej od podatku PIT.