Poznaliśmy stanowisko branży w sprawie rekomendacji S kwadrat
Banki sprzeciwiają się kluczowym pomysłom KNF. Proponują bardziej elastyczne podejście.
Jutro upływa termin, w którym banki mają ustosunkować się do najnowszych rozwiązań regulacyjnych dla rynku kredytów mieszkaniowych. Miały na to... 10 dni. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) założenia do rekomendacji S (trzeci dokument oznaczony tą literą, banki nazwały ją "S kwadrat") wywiesiła na stronie internetowej 28 lipca. O najnowszych pomysłach nadzorcy, branża dowiedziała się z internetu. Nie jest nimi zachwycona. Bankowcy uważają, że rynek kredytów mieszkaniowych dobrze regulują już rekomendacje S, S1 i T. Kolejna nie jest potrzebna.
Kredyt na ćwierć wieku
Ale skoro już nadzorca chce dokręcić śrubę, to niech robi to tak, by nie zadusić rynku. Udało nam się dowiedzieć, co bankowcy zasugerują KNF.
W rekomendacji S kwadrat znaleźli trzy regulacje, które mogą dać się we znaki branży i klientom. Największy sprzeciw budzi propozycja ustalenia na sztywno, ile banki mogą pożyczyć w obcej walucie: KNF chce, by w całym portfelu hipotecznym nie stanowiła ona więcej niż połowy.
— Rekomendacja faworyzuje banki, które mają mało kredytów walutowych, albo w ogóle ich nie udzielały — mówi proszący o anonimowość przedstawiciel branży.
Banki proponują: zamiast ograniczeń ilościowych, lepiej trzymać się dotychczasowych jakościowych, czyli hamować akcję kredytową przez wyostrzanie warunków stawianych klientom, np. podwyższając poziom LTV (udziału własnego w inwestycji mieszkaniowej). Kontrowersje budzi też nakaz liczenia zdolności kredytowej maksymalnie dla kredytów na 25 lat. (kredytobiorca może zadłużyć się na 30-35 lat, ale bank wyliczy mu zdolność, jakby zapożyczał się na 25).
— Pomysł jest racjonalny w przypadku osób w wieku 36-40 lat. Inaczej jest, gdy o kredyt stara się trzydziestolatek. Przy 30-letnim okresie kredytowania spłaci dług jeszcze przed emeryturą — wyjaśnia nasz rozmówca.
Banki sugerują, by limitować długość kredytu zależnie od wieku klienta.
Elastyczne podejście
Trzeci kamień niezgody: nadzorca każe brać pod uwagę przy wyliczaniu zdolności kredytowej możliwy spadek dochodów klienta przy przejściu na emeryturę.
— Słuszne, tylko pytanie co z kobietami, które wcześniej wchodzą w wiek emerytalny? Czy dlatego będą miały mniejszą zdolność kredytową? A co z emeryturami mundurowymi, przysługującymi 45-latkom, którzy potem dorabiają? — pyta przedstawiciel branży.
Banki proponują elastyczne podejście — by to im nadzorca zostawił ocenę, czy przyszłemu emerytowi dochody z ZUS i OFE wystarczą na opłacenie miesięcznej raty. Bankowcom nie podoba się zapis, by przy szacowaniu wartości nieruchomości brali poprawkę na cenę, jaką mogą dostać, gdyby mieszkanie trzeba było sprzedać, bo klient przestał spłacać dług.
— Mamy szczątkową wiedzę, jak kształtują się ceny w warunkach sprzedaży wymuszonej. Takich licytacji jest bardzo mało — mówi nasz rozmówca.
Wszystkie zastrzeżenia Związek Banków Polskich przekaże KNF. Komisja zapewnia, że prace nad rekomendacją dopiero się zaczynają. Wdrożenie nowych regulacji zajmuje zwykle nadzorcy kilkanaście miesięcy.