Barclays ma pecha do prezesów
Londyńskie City zaskoczyła wczorajsza wiadomość, że Michael O Neill, powołany dwa miesiące wcześniej na stanowisko prezesa banku Barclays, zamiast swojego gabinetu będzie raczej oglądał szpitalny sufit.
O Neill miał się pojawić w pracy 26 marca. Jego gabinet pozostaje jednak do dzisiaj pusty, gdyż okazało się, że nowy prezes — notabene były komandos — ma kłopoty z sercem w następstwie przebytej wcześniej choroby zakaźnej.
Na wieść o problemach z obsadzeniem fotela prezesa, akcje Barclays straciły na wartości ponad dwa proc. Poprzedni szef banku, Martin Taylor, opuścił niespodziewanie stanowisko w ubiegłym roku. GB