Barlinek należy do grupy zaledwie dziesięciu spółek, których kurs jest niższy niż na początku grudnia. To cena, jaką producent desek podłogowych płaci za obniżenie prognoz, efekt głównie silnego złotego. Jeśli sytuacja się nie zmieni, prognozy na ten rok także mogą być zagrożone.
„Puls Biznesu” w realizację prognozy zysku na 2005 r. wątpił już kilka miesięcy temu. Zarząd Barlinka zdecydował się je skorygować, jednak dopiero pod koniec grudnia, a korekta objęła nawet wysokość sprzedaży, która wcześniej wydawała się niezagrożona. Problemem spółki, uzależnionej w blisko 75 proc. od eksportu, jest słabość euro. Zgodnie z obietnicami sprzed IPO, Barlinek miał jednak stosować instrumenty zabezpieczające. Na razie nic o nich nie wiemy.
Znamy za to wreszcie miejsce budowy kolejnej fabryki desek. Powstanie na Ukrainie, obok wykańczanego przez Barlinek (z opóźnieniem) tartaku. Do końca 2007 r. Barlinek powinien w ten sposób podwoić moce produkcyjne i umocnić pozycje w światowej elicie podłogowej. Inwestycja w spółkę Michała Sołowowa, właściciela 75 proc. kapitału, jest więc inwestycją w przyszłość. Pewnie dlatego reakcja rynku na obniżenie prognoz była spokojna. Nie zmienia to faktu, że kurs Barlinka, choć nie spada, nie uczestniczy też w hossie.
Wbrew opiniom z okresu upubliczniania spółki, z zakupem jej akcji nie spieszą się zarządzający funduszami emerytalnymi (patrz obok). Sytuacja pewnie nie zmieni się po publikacji raportu z IV kwartału. Już sama realizacja obniżonych prognoz będzie dobrą informacją, a koncentracja na eksporcie prawdopodobnie sprawi, że Barlinek w mniejszym stopniu niż branża materiałów budowlanych skorzysta na wzmożonych zakupach Polaków wynikających z zakończenia podatkowej ulgi remontowej.
Sygnałem do zakupów akcji Barlinka będzie osłabienie złotego, które przy jakości naszej polityki może przyjść w każdej chwili. Na razie kurs euro pozostaje jednak poniżej przedziału 3,9-4,1 zł, od którego uzależnione były prognozy Barlinka na ten i przyszły rok. Szacunki na 2006 r. wydają się bardzo optymistyczne (52 mln zł zysku netto). Trudno będzie bowiem o wypracowanie marży EBITDA na poziomie 25 proc., skoro w całym 2005 r. nieznacznie przekroczyła ona 18 proc.