Baronet od końskich kopyt i odrzutowców

Dorota Wojnar
08-11-2007, 00:00

Na początku była... sprzeczka z szefem. Charles Wakefield spakował po niej rzeczy z biurka i postanowił zostać konkurentem dotychczasowego pracodawcy. Jak pomyślał, tak zrobił. Firmy rywalizują ze sobą już od 108 lat.

Wakefield miał 39 lat. Pracował jako przedstawiciel firmy Vacuum Oil w Wielkiej Brytanii i koloniach. Po jednej z ostrych dyskusji z szefem zdecydował się odejść i zacząć pracę na własny rachunek. Startował z dziewięcioma pracownikami i trzypokojowym biurem na londyńskiej Cannon Street 27. Po jego odejściu Vacuum Oil, dzisiaj Mobil Oil, stracił pracownika, a zyskał konkurenta, z którym zmaga się już od ponad wieku, bo do brzemiennej w skutkach sprzeczki doszło w roku... 1899.

Przez dziesięć lat przedsiębiorstwo C. C. Wakefield & Co. zaopatrywało w oleje kompanie kolejowe, kopalnie, stocznie i zakłady przemysłowe w Anglii i innych krajach europejskich, ale także w Kanadzie, Indiach, Afryce i Australii. Pierwszym przebojem rynkowym firmy był carbic — preparat na bazie karbidu, który w połączeniu z wodą rozświetlał lampy samochodowe. Potem Wakefield wprowadził nowoczesny, jak na tamte czasy, olej do silników spalinowych — Wakefield Motor Oil, który znalazł zastosowanie w londyńskich autobusach. Wtedy też przedsiębiorca po raz pierwszy został doceniony przez brytyjski dwór królewski — od 100 lat, aż do dziś, firma dostarcza smar do kopyt koni, które maszerują w reprezentacyjnym orszaku podczas defilad.

Narodziny marki

Jednakże nie dzięki rumakom Wakefield zyskał sławę i zbił fortunę. W siódmym roku samodzielnej działalności wyprodukował środek smarujący, który zrewolucjonizował motoryzację. Nazywał się Castrol i wytwarzany był z oleju rycynowego i wysoko przetworzonego oleju mineralnego, dzięki czemu nie zamarzał nawet przy temperaturze minus 32 stopnie C. Nazwę wziął od głównego składnika — oleju rycynowego — po angielsku castor oil. Wakefield produkował różne rodzaje olejów, do wszelkich możliwych środków lokomocji. Do samochodów przeznaczony był Castrol CW, do motocykli — Castrol C, a do samolotów i samochodów wyścigowych — Castrol R.

Firma rozpoczynała działalność w okresie burzliwego rozwoju motoryzacji, co przedsiębiorczy Brytyjczyk postanowił wykorzystać. W poszukiwaniu klientów zapuścił się do Indii, Iraku, Południowej Afryki, Australii i Stanów Zjednoczonych. Do Polski trafił w 1923 r.

Wakefield był filantropem. Wspierał szpitale, a w końcu założył własne stowarzyszenie dobroczynne The Wakefield Trust, które — jak wiele jego dzieł — działa do dziś. W tym samym czasie po raz kolejny docenił go król i nadał mu tytuł szlachecki. Na początku I wojny światowej Wakefield objął stanowisko burmistrza Londynu. Obiecał wówczas, że każdy pracownik jego firmy, który zaciągnie się do wojska, zachowa miejsce pracy, a w swojej rezydencji zorganizował punkt zapisów do armii. Rok później nadano mu tytuł baroneta.

Po zakończeniu wojny stworzył laboratorium badawcze, w którym powstał olej dostosowany do wysokich prędkości w motocyklach i samochodach. Kolejnym przełomowym odkryciem był zagęszczony olej przeznaczony do silników sportowych i wysokoprężnych. Castrol XXL był szczególnie lubiany przez motocyklistów.

Pod koniec lat 30. Castrol uznano za najlepiej sprzedający się olej silnikowy w Imperium Brytyjskim. Do tego czasu przeszedł kilka przemian: stał się produktem całkowicie mineralnym, a do jego składu dołączono substancje przedłużające żywotność. Dodatki te redukowały korozję, zanieczyszczanie i utlenianie, czyli główne przyczyny zużycia silników i ich nadmiernego apetytu na paliwo.

Apetyt na rekordy

Sir Wakefield umiał promować swoje dzieła. Doprowadził do tego, że już w latach 20. ponad 100 fabryk samochodowych i motocyklowych współpracowało z jego firmą, a producenci pojazdów mechanicznych rekomendowali jego oleje.

W 1922 r. na londyńskim niebie, nad katedrą św. Pawła, mieszkańcy miasta ujrzeli długi na trzy mile dymny napis „Castrol”. Widoczny był tam przez cztery minuty. Do promocji Wakefield postanowił wykorzystać także wydarzenia sportowe: bicie rekordów prędkości na ziemi, niebie i na wodzie. W swoje oleje wyposażył m.in. maszynę Johna Alcocka i Arthura W. Browna, którzy jako pierwsi na świecie pokonali Atlantyk samolotem o podwoziu kołowym. Wsparł też Amy Johnson — pierwszą kobietę, która samotnie przeleciała z Anglii do Australii. Przez dziesiątki lat produkty firmy były tam, gdzie bito rekordy prędkości, np. w ponaddźwiękowym samolocie pasażerskim Concorde i w programie wahadłowców Space Shuttle.

Do firmy należy obecny rekord prędkości na lądzie — 1228 km/h, który w 1997 r. ustanowił Andy Green w bolidzie Thrust SSC o napędzie odrzutowym. 60 lat wcześniej ustanowiony został także rekord prędkości na wodzie. Łódź motorowa kapitana Malcolma Campbella rozpędziła się wtedy do 250 km/h. Po wojnie dominowały już pojazdy odrzutowe.

Kupiony, nie zatopiony

W czasie II wojny światowej firma nie miała się dobrze, mimo że pracowała nad nowymi olejami do silników Diesla, w które wyposażano wojskowe ciężarówki. Dodatkowo w 1941 r. zmarł sir Charles Wakefield. Jednakże po wojnie Castrol znów stanął na nogi. Motoryzacja opanowała cały świat, a ten jak najszybciej chciał się podnieść z wojennych zniszczeń. W tym czasie oleje firmy pojawiały się wszędzie tam, gdzie używano metalowych części: w turbinach wytwarzających energię elektryczną, silnikach liniowców oceanicznych czy w prasach drukarskich. Wynalazkiem spod znaku Castrol był też olej, który usuwał nawet najmniejszą ilość wody z powierzchni metalowych. Walka z rdzą trwała. Pod koniec lat 60. na rynek trafił Castrol GTX, który nadawał się do stosowania we wszystkich pojazdach i w każdych warunkach. W latach 80. firma zrobiła kolejny krok — wprowadziła oleje przeznaczone do silników z turbodoładowaniem.

W 1960 r. nowe władze przedsiębiorstwa, które wówczas wciąż jeszcze nazywało się C.C. Wakefield & Co., podjęły historyczną decyzję — zmieniły jego nazwę na Castrol. Sześć lat później firmę kupił brytyjski Burmah, a w 2000 r. Castrol-Burmah stał się częścią koncernu BP. Teraz nosi nazwę Castrol Lubricants. A wszystko zaczęło się od sprzeczki z szefem... l

Szybcy jak błyskawica

Wybrane rekordy prędkości na lądzie z udziałem Castrol

(w sumie 21 rekordów):

1914 — LG Hornsted, Brooklands — 199,7 km/h

1922 — Kenelm Lee Guiness, Brooklands — 215,2 km/h

1925 — kpt. Malcolm Campbell, Pendine Sands w Walii — 242,6 km/h

1927 — mjr Henry Segrave, Daytona Beach — 328 km/h

1928 — Ray Keech, Daytona Beach — 334 km/h

1932 — kpt. Malcolm Campbell, Daytona Beach — 408,7 km/h

1935 — kpt. Malcolm Campbell, Daytona Beach — 445 km/h

1938 — kpt. George Eyston, Bonneville Flats — 556 km/h

1938 — kpt. George Eyston, Bonneville Flats — 575,3 km/h

1983 — Richard Noble, pustynia Black Rock w Nevadzie — 1019 km/h

1997 — Andy Green, pustynia Black Rock w Nevadzie — 1228 km/h

Jakimi olejami lubią smarować Polacy?

Udział w rynku w 2006 r. (proc.)

Lotos Oil 32,7

ExxonMobil Poland 27,7

Castrol Lubricants 13,0

Total Polska/Elf 4,1

Shell Polska 3,7

Źródło: badanie Auto Scan 2006, B. P. S. Consultants Poland

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Wojnar

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Baronet od końskich kopyt i odrzutowców