Doświadczenia Portugalii wskazują, że nie trzeba obawiać się swobodnego przepływu pracowników pomiędzy krajami Unii Europejskiej - ocenił kandydat na szefa Komisji Europejskiej Jose Manuel Durao Barroso podczas spotkania z grupą chadeków w Parlamencie Europejskim.
Podkreślił, że "identyfikuje się" z nowymi państwami, a ostatnie rozszerzenie musi się okazać sukcesem dla tych państw.
Portugalski polityk może liczyć na poparcie grupy chadeków (Europejskiej Partii Ludowej-Europejskich Demokratów), z której się wywodzi. Obiecał, że jako szef KE chciałby współpracować z wszystkimi grupami politycznymi, ale nie zapomni o rodzinie politycznej, z której pochodzi. Na wiele wypowiedzi Barroso chadeccy eurodeputowani reagowali oklaskami.
Jeden z węgierskich deputowanych zapytał podczas przesłuchania, czy Barroso zamierza zachęcać rządy niektórych starych krajów członkowskich Unii do zniesienia ograniczeń dostępu do swych rynków pracy dla obywateli z nowych państw UE. Kandydat na szefa KE odparł, że problem ten należy "rozwiązać realistycznie", ale nie sprecyzował, co miałoby to oznaczać.
"Doświadczenia Portugalii wskazują, że jeżeli nastąpi sukces integracji z UE, podejmowane są odpowiednie działania, fundusze strukturalne i spójności są dobrze wykorzystywane, to poprawa standardu życia w tych (nowych) krajach nastąpi na pewno. Nie należy się zatem obawiać swobody przepływu siły roboczej" -powiedział.
Zapewnił polskiego eurodeptowanego Jacka Saryusza-Wolskiego, że będzie sojusznikiem nowych krajów Unii, w tym Polski, które liczą na aktywność Komisji Europejskiej w polityce spójności.
"Choć procedury zostały zamknięte, to rozszerzenie Unii jeszcze się nie zakończyło. Musimy je przełożyć na praktyczne korzyści społeczeństw tych państw" - powiedział Barroso. Dodał, że Zachód ma "moralny obowiązek" wspierać nowe państwa Unii i będzie to jeden z priorytetów Komisji.
Barroso opowiedział się za utrzymaniem tzw. paktu stabilizacyjnego, który ma dyscyplinować państwa strefy euro, by nie przekraczały 3-procentowego poziomu deficytu budżetowego. Jak zauważył, podstawowych zapisów paktu nie należy zmieniać, ale trzeba go "uwiarygodnić" i "dostosować" do nowych okoliczności i dzięki temu zapewnić jego skuteczność. Chodzi m.in. o to - wyjaśnił - by państwa mogły przeprowadzać wynikające z paktu reformy w okresie korzystnej sytuacji gospodarczej, a nie w trudnym okresie, jak to musiała uczynić Portugalia.
Zapowiedział, że rozdzielając teki w przyszłej Komisji będzie się kierować wyłącznie kompetencjami komisarzy, a na pewno nie sugestiami państw. "Podział portfeli to wyłączna odpowiedzialność przewodniczącego Komisji" - podkreślił.
Chadecy byli ostatnią grupą PE, z którą Barroso spotkał się w ciągu dwóch dni przesłuchań. Na konferencji prasowej po przesłuchaniach Barroso powiedział, że ma "pozytywne wrażenia" ze wszystkich spotkań. Również w grupach, które w głosowaniu go nie poprą, wyczuł pewien "wzajemny szacunek".
"W głosowaniu 22 lipca chcę wygrać zaufanie Parlamentu Europejskiego. Silne poparcie eurodeputowanych wzmocni mandat przyszłej Komisji, a ja chcę, by miała ona jak najszerszy demokratyczny mandat" - podkreślił Barroso.
Anna Widzyk