Bartimpex chce wrócić do gry o gaz

Anna Bytniewska
opublikowano: 22-11-2005, 00:00

Spółka sugeruje ciekawy układ: wybuduje rurę, a w zamian państwo wykupi moce przesyłowe. Jak przekonuje, dla własnego bezpieczeństwa.

Wydzielenie operatora systemu przesyłowego (Gaz System) i zapewne ostatnie zmiany polityczne skłoniły Bartimpex, spółkę Aleksandra Gudzowatego, do przypomnienia o projekcie budowy gazociągu Bernau-Szczecin, mającego połączyć polski i niemiecki system gazowniczy.

— Wysłaliśmy pismo do Gaz Systemu i otrzymaliśmy odpowiedź, że jest on zainteresowany projektem gazociągu Bernau-Szczecin. W tej sprawie obie firmy prowadzić będą rozmowy — twierdzi Stefan Geroń, dyrektor rozwoju Bartimpeksu.

Nowa szansa

Obecnie Gaz System, operator systemu gazowego w Polsce, należy do skarbu państwa, ale przed kilkoma miesiącami był jeszcze własnością Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). To ostatnie zresztą krzywym okiem patrzyło na projekty prywatnej spółki gazowej. Gaz System, wyjęty spod kurateli PGNiG, potwierdza, że wymienił korespondencję z firmą Aleksandra Gudzowatego.

— Odpisaliśmy Bartimpeksowi, że jesteśmy zainteresowani rozbudową systemu przesyłowego gazu. Mamy się spotkać, ale czekamy na określenie terminu — mówi Andrzej Osiadacz, prezes Gaz Systemu.

Przyznaje, że sprawa ewentualnej współpracy z Bartimpeksem jest jeszcze w punkcie zerowym.

— Nie wiemy, jakie są konkretne propozycje drugiej strony. Nie można podejmować się rozbudow systemu, nie znając celu. Chcielibyśmy wiedzieć, czy gaz z gazociągu Bernau-Szczecin będzie miał odbiorców, jeżeli zostanie uruchomiony — twierdzi Andrzej Osiadacz.

Kluczowe znaczenie dla zdobycia klientów może mieć cena gazu, jaki do Polski tłoczyłby nowy rurociąg. Raczej na pewno nie będzie niższa niż cena gazu z Rosji. Czy znajdą się na niego chętni?

Zadecydują konkrety

Bartimpex na razie mówi jedynie o swoich oczekiwaniach.

— Aby rozpocząć budowę, musimy mieć sygnał od państwa, że jest zainteresowane tym projektem jako elementem bezpieczeństwa energetycznego kraju. Skarb państwa mógłby np. w pierwszej fazie zdecydować się na odkupienie mocy przesyłowych gazociągu. Obecnie to jedyny projekt, dzięki któremu można szybko doprowadzić do dywersyfikacji dostaw gazu do Polski — twierdzi Stefan Geroń.

Przypomnijmy, że już raz Polska znalazła się w trudnej sytuacji, gdy Gazprom zakręcił kurek Białorusi. Bernau-Szczecin mógłby tłoczyć 5 mld m sześc. gazu rocznie. To prawie tyle, ile sprowadzamy co roku z Rosji.

Według szacunków z 2002 r. budowa 30-kilometrowego odcinka Bernau-Szczecin po stronie polskiej miała pochłonąć mniej więcej 100 mln zł.

IRB, spółka założona przez Bartimpex i niemiecki E.ON Ruhrgas, ma już po stronie polskiej zapewnioną trasę pod budowę gazociągu.

Rywal spóźniony

PGNiG i Verbundnetz Gaz (VND) także planują budowę w tym samym rejonie gazociągu łączącego polski i niemiecki system gazowy. W ten sposób kontrolowane przez państwo PGNiG zablokowało — na razie — projekt Aleksandra Gudzowatego. PGNiG i VNG są jednak opóźnione z realizacją swojego projektu w porównaniu z Bartimpeksem i Ruhrgasem.

— Projekt powinien być gotowy w przyszłym roku. Jeżeli dojdzie do wykupu gruntów i trasa gazociągu wejdzie do planu zagospodarowania przestrzennego, jego budowa potrwa rok, maksimum półtora. Najważniejsza jest tu kwestia znalezienia odpowiedniego partnera, który mógłby tym połączeniem dostarczać gaz do Polski — twierdzi Marek Kossowski, odchodzący prezes PGNiG.

Dla PGNiG nie był nim Bartimpex. Kolejną kością niezgody mogą być tutaj plany PGNiG budowy na Wybrzeżu terminalu LNG (gazu skroplonego). Takie pomysły ma także E.ON Ruhrgas, partner Aleksandra Gudzowatego. Obie strony będą szukać rynków zbytu dla LNG i mogą do tego wykorzystać planowane połączenia międzysystemowe.

Okiem eksperta

Wzrośnie bezpieczeństwo

Każde nowe źródło dostaw gazu do Polski jest korzystne dla bezpieczeństwa energetycznego kraju i samego systemu przesyłowego gazu. Wykupienie przez państwo mocy przesyłowych w takim gazociągu byłoby celowe, nawet gdyby nie było konkretnego klienta na dostawy z łącznika Bernau-Szczecin. Takie rozwiązanie poprawiłoby samą logistykę dostaw i przesyłu gazu. Ważne dla powodzenia tego projektu mogą okazać się aspekty polityczne, np. to, że kontrolowany przez państwo PGNiG ma podobne plany budowy gazociągu Niemcy—Polska. Musimy pamiętać też o istniejących kontraktach długoterminowych na dostawy gazu z Rosji.

Włodzimierz Ostaszewski, dyrektor działu oil, gas & chemicals w firmie konsultingowej SGS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu