Siedziba Empiku elektryzuje co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, to jedno z niewielu biur w Domu Towarowym Sawa, jednym z legendarnych już Domów Towarowych Centrum stojących wzdłuż ul. Marszałkowskiej w Warszawie. To zapewnia unikalny widok na samo serce warszawskiego śródmiejskiego zgiełku. Po drugie, gdzie indziej już od progu można obcować z kulturą popularną w najczystszej postaci?





— Były takie myśli, czy nie przenieść się z czterema setkami naszych pracowników do szklanego biurowca klasy A. Uznaliśmy jednak, że klimat w Sawie i lokalizacja to niepodważalne atuty i jest nam tu po prostu dobrze — mówi Ewa Szmidt-Belcarz, prezes Empiku.
Ruch na półkach
Gabinet szefowej lidera handlu płytami i książkami zaskakuje skromnością.

Choć oczywiście jest w nim obowiązkowy regał z masą książek, płyt i audiobooków, w większości wydanych w ostatnich miesiącach. Na pierwszym planie widać „Króla” Szczepana Twardocha, „Nowego Cara” (to o Putinie), przepisy Beaty Pawlikowskiej i „Toń” — kryminał debiutującej Brytyjki.
— Na tych półkach jest spory ruch. Współpracownicy i goście przychodzą, pożyczają, wymieniają, a ja bardzo chętnie się dzielę — mówi Ewa Szmidt-Belcarz. Naprzeciwko biurka jest — akurat nieco przetrzebiona — najnowsza kolekcja papiernicza Empiku w wielobarwnym kobiecym stylu. Prezes z tych produktów jest bardzo dumna, bo to autorski projekt jej firmy, przynoszący niebagatelne przychody.
Na szafie spoczywa zaś jeden z wielu rarytasów w siedzibie Empiku: złota płyta, ta akurat za album „Tutu revisited”, czyli jazzowych kompozycji Marcusa Millera. Plejada złotych i platynowych krążków zaczyna się tuż za recepcyjną częścią biura, to tam — w eksponowanym miejscu — od lat jest ściana chwały polskiej sceny muzycznej. — Ja jestem rockowa — przyznaje prezes, patrząc na płyty przyznane za sukcesy Kazikowi, Męskiemu Graniu, Dawidowi Podsiadle.
Remis w hicie
Część konferencyjno-zarządową (salki noszą nazwy od nazwisk wielkich aktorów i artystów) i biurową oddzielają półkoliste ściany z grafikami w komiksowym stylu, przedstawiającymi m.in. Beatlesów i Marylin Monroe. Na ścianie ktoś zawiesił tabliczkę z napisem „Rzeczy niemożliwe robimy od ręki. Na cuda trzeba chwilę poczekać”.
Pod sufitem co kilkanaście metrów wiszą plansze z opiniami klientów na temat usług i sklepów Empiku. Na końcu jednego z rzędów biurek w open space’ie prawdziwa gratka: kilka kartonowych, naturalnych rozmiarów postaci filmowych, a także wykonany z tworzywa ponad dwumetrowy Batman. Jak żywy.
— Można się do niego przytulić w trudnej chwili — podkreśla dziewczyna, pracująca w sąsiedztwie herosa. Schodzimy jeszcze na dół, gdzie w przestrzeni relaksu odbywa się pierwszy oficjalny mecz w piłkarzyki między drużyną Empiku i reprezentacją „PB Weekendu”. Kończy się sprawiedliwym 1-1. Czas się rozejść do korporacyjnych obowiązków. &
Ptak leci w trendzie
Plecaki, trampki i Bóg wie, co jeszcze, upstrzone wzorem z motywem różowego flaminga — to ma być hit sprzedażowy Empiku od sierpnia, gdy modna młodzież zacznie się szykować na powrót do szkoły. I zapewne jest to dobry pomysł, bo na Zachodzie eksperci od mody od początku roku wskazują, że różowe ptaszyska są „w silnym trendzie wzrostowym”. Flamingi na wolności sporadycznie widuje się nawet w Polsce. Na półkach polskich sklepów lądują coraz częściej: szybki przegląd oferty znanych marek pokazuje, że natchnęły designerów sieci H&M, Zara i polskiej Reserved.
