BBI: To był najlepszy możliwy ruch

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-11-14 12:11

Marcin Mizgalski, dyrektor PR w grupie BB Investment, odrzuca zarzut inwestora, że giełdowy fundusz BBI Capital NFI sprzedał akcje IZNS zbyt tanio. Twierdzi, że sprzedaż rok temu pakietu było najlepszym możliwym ruchem.

Jaki charakter miała sprzedaż akcji IZNS?
To była typowa transakcja restrukturyzacyjna. Sprzedaliśmy część akcji przy niskiej wycenie, przy czym kupujący zobowiązali się dokapitalizować spółkę, zrestrukturyzować zarząd i przygotować strategię rozwoju. Powołano nowego prezesa i wiceprezesa, zrestrukturyzowano koszty, przygotowane są transakcje zbycia zbędnych elementów aktywów. Nowy zarząd przygotował spółkę do  publicznej emisji akcji, której oferta właśnie się rozpoczęła.
 
Czy nie sprzedaliście jednak IZNS zbyt tanio?
Wycena Amerbrokers (IZNS były warte wg brokera 30 mln zł) to jedna rzecz a długi, trudny i bezowocny proces pozyskania inwestora to druga sprawa. BBI starało się wcześniej bezskutecznie zbyć akcje IZNS inwestorom strategicznym, nawet po cenie zaoferowanej ostatecznie Blumerang Pre-IPO. Z związku z tym BBI podjęło decyzję o sprzedaży części akcji do aktywnego inwestora finansowego, który wziął odpowiedzialność za spółkę. W aktywach BBI całość akcji IZNS była wyceniona na 3,5 mln zł. Wycena spółki na 10 mln zł dawała BBI trzykrotny zysk na tej transakcji. Jakikolwiek dalszy rozwój IZNS wiązałby się dosyć dużymi nakładami inwestycyjnymi, głównie związanymi np. z przeniesieni produkcji w nowe miejsce. To, szczególnie w świetle tego, co się w chwili obecnej dzieje w całej branży samochodowej, w żaden sposób nie było brane pod uwagę przez BBI jako potencjalne rozwiązanie. Oznacza to też, że w żaden sposób nie zamierzaliśmy zwiększać swojego zaangażowania w spółkę. Not. AB

Dlaczego IZNS nie trafiły na GPW w szczycie hossy? Teoretycznie można było uzyskać 10 razy wyższą wycenę?
Zmiany w zarządzie, uporządkowanie spraw spółki i przeprowadzenie procesu IPO przy jednoczesnym poszukiwaniu inwestora branżowego zajmuje czas. To, co zrobił nowy zarząd to naprawdę duży wysiłek. Zawsze można podnosić argument, ze trzeba było coś zrobić wcześniej czy szybciej. W tamtym czasie podejmowane decyzje były najlepsze dla spółki i jej akcjonariuszy. Dyskusja, że trzeba było to sprzedać wtedy, a nie dziś, jest niezasadna.

Rozmawiał Adrian Boczkowski