Będą kolejne cięcia stóp w tym roku

Konrad Soszyński
opublikowano: 2002-09-30 00:00

Najważniejsze wydarzenia ubiegłego tygodnia to ogłoszenie przez rząd projektu budżetu na 2003 r. i zakończone w środę spotkanie Rady Polityki Pieniężnej. Budżet przedstawiony przez Grzegorza Kołodkę wzbudził wiele emocji, między innymi ze względu na zbyt optymistyczne prognozy wzrostu gospodarczego (3,5 proc.). Jednak nie to było głównym powodem obaw inwestorów — rynki bardziej zaniepokoiło odejścia od zasady wzrostu wydatków realnie o 1 proc., przyjętej przez poprzednego ministra, Marka Belkę, oraz zbyt optymistycznie przyjęte założenia dotyczące poziomu dochodów.

O ile można zrozumieć optymizm ministra dotyczący wzrostu poszczególnych składowych produktu krajowego brutto — w obecnej sytuacji te optymistyczne prognozy są sposobem na poprawę nastrojów społecznych — to pewnym zagrożeniem jest zawyżanie poziomu dochodów przez założenie wyższej ściągalności podatków i przychody z tytułu opłaty restrukturyzacyjnej czy podatku abolicyjnego. Takie podejście może w wypadku zrealizowania się negatywnego scenariusza rozwoju gospodarczego grozić ministrowi finansów szybkim rozsadzeniem budżetu i wynikającą z tego utratą wiarygodności i podwyższeniem kosztów finansowania długu.

Na szczęście dla ministra ostatnie dane o optymizmie konsumentów wskazują, że ofensywne prezentowanie w mediach przez rząd zmian w sposobie prowadzenie polityki gospodarczej zaczyna przynosić skutki. Badanie przeprowadzone przez IQS and Quant Group we wrześniu pokazuje, że nastąpił silny wzrost optymizmu wśród osób o niskich dochodach i najsłabiej wykształconych, to zaś ma szansę przełożyć się na odwrócenie niekorzystnych tendencji w popycie konsumpcyjnym.

Jednak nawet jeśli dochody w budżecie okażą się mocno przeszacowane, to będzie to wynikiem słabszej niż rząd założył konsumpcji i inwestycji, a to oznacza, że będziemy mieli do czynienia ze słabszą presją inflacyjną. I z takiego założenie wyszła zapewne Rada Polityki Pieniężnej, podejmując w środę decyzję o obniżce stóp o kolejnych 50 punktów bazowych. Na to wskazuje zarówno wypowiedź członka RPP Dariusza Rosatiego, który stwierdził, że w tym roku są możliwe kolejne obniżki, jak i zawarte w założeniach polityki pieniężnej na 2003 r. stwierdzenie, że „stabilizacja inflacji na niskim poziomie utrwala niskie oczekiwania inflacyjne i umożliwia dalsze stopniowe obniżanie stóp procentowych i zmniejszanie różnicy między ich poziomem w Polsce i krajach UE”.

Tym samym należy oczekiwać, że jeszcze przed końcem tego roku będziemy mieli do czynienia z kolejną redukcją stóp. Bowiem, bez względu na wzrost cen żywności, jaki już następuje (w pierwszej połowie września wzrosły o 0,3 proc. w stosunku miesięcznym po okresie długotrwałego spadku) i będzie następował w najbliższych miesiącach, inflacja na koniec roku znajdzie się na poziomie nie wyższym niż 1,4 proc. i nie należy liczyć na gwałtowny wzrost tego wskaźnika w przyszłym roku.