Prawo Oto nowe wcielenie wiążących interpretacji
Twórcy pakietu Kluski wprowadzą wiążące interpretacje dotyczące składek i świadczeń ZUS. To rewelacja — chwali biznes.
Pakiet Kluski powiększył się o korzystne dla przedsiębiorców regulacje. Nowością największego kalibru są wiążące interpretacje dotyczące Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Twórcy pakietu zamierzają dać firmom możliwość domagania się od kierowników oddziałów ZUS pisemnych wiążących interpretacji niejasnych przepisów dotyczących składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne oraz świadczeń. Zasady ich wydawania mają być podobne jak w przypadku powszechnie chwalonych interpretacji podatkowych.
— Zaraz po przepisach podatkowych najwięcej problemów stwarzają firmom regulacje dotyczące ubezpieczeń społecznych. Skoro więc instytucja wiążących interpretacji podatkowych tak dobrze się przyjęła, to uznaliśmy, że warto wprowadzić podobny system w przypadku ZUS — wyjaśnia dr Jan Lic z krakowskiej Akademii Ekonomicznej, współtwórca pakietu Kluski.
Obawia się jednak, że mimo akceptacji pakietu przez komitet stały Rady Ministrów (5 kwietnia), „zusowska wiążąca” może napotkać silny opór urzędniczego lobby, które będzie bronić się przed utratą części władzy i nowymi obowiązkami.
Raz się udało
Od ponad dwóch lat firmy korzystają z wiążących interpretacji podatkowych, które okazały się największą zdobyczą ustawy o swobodzie gospodarczej. Twórcy pakietu Kluski postanowili rozszerzyć to dobrodziejstwo na ZUS. Jeszcze 19 marca, kiedy premier przedstawiał zmiany, tego pomysłu w pakiecie nie było.
— „Zusowska wiążąca” trafiła do pakietu po jego prezentacji — informuje dr Lic.
Firma mająca problemy z przepisami ZUS będzie mogła skierować do oddziału wniosek o interpretację.
— Wniosek może dotyczyć wszystkich przepisów, z których wynika obowiązek płacenia składki oraz ekwiwalentu, czyli świadczeń ubezpieczeniowych — mówi Jan Lic.
We wniosku trzeba opisać stan sprawy oraz stanowisko wnioskodawcy. To ważne, bo gdy ZUS nie wyda interpretacji w terminie, to wiążące będzie stanowisko firmy.
ZUS będzie miał trzy miesiące na wydanie „wiążącej” (wyjątkowo cztery). Nie wiadomo jeszcze, czy pojawi się opłata za interpretację (w przypadku podatkowej wynosi 5 zł, a od 1 lipca skoczy do 75 zł).
— To chwilowa luka, którą naprawimy na etapie uzgodnień międzyresortowych — mówi dr Lic.
Interpretację zusowską ureguluje ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych. Nowa „wiążąca” będzie miała formę decyzji administracyjnej. Oznacza to, że można zaskarżyć ją do sądu. To inaczej niż w przypadku interpretacji podatkowych, które są postanowieniami, a odwołania kierowane są do wyższej instancji fiskusa, czyli izb skarbowych, a dopiero później do sądu.
Zasadą interpretacji zusowskiej jest to, że zastosowanie się do niej ubezpieczonego lub płatnika nie może mu szkodzić. Oznacza to, że jeśli nawet interpretacja okaże się błędna i zostanie zmieniona, to ubezpieczony lub płatnik nie poniesie żadnych konsekwencji, czyli nie będzie musiał płacić wyższej składki ani odsetek.
Same pochwały
Organizacje biznesowe przyjęły propozycję entuzjastycznie.
— To bardzo dobry pomysł. Przepisy o ubezpieczeniach społecznych są skomplikowane i przysparzają wielu problemów. Gdyby wprowadzono go kilka lat temu, do sądów nie trafiałoby tak wiele sporów z ZUS — mówi Katarzyna Urbańska z PKPP Lewiatan.
— To korzystne i długo oczekiwane rozwiązanie — mówi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.
Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego, też chwali, ale obawia się oporu.
— Nigdy nie zapomnę, jak lobby urzędnicze walczyło o utrącenie wiążących interpretacji podatkowych. Tym razem może być podobnie. Wtedy rząd Millera był górą. Mam nadzieję, że rząd Kaczyńskiego także nie ulegnie — mówi Jerzy Bartnik.
KOMENTARZ
Kosztowna próba leczenia choroby
Oddziały ZUS poradzą sobie z wydawaniem wiążących interpretacji. Nie będzie to wymagało żadnych ingerencji w system komputerowy.
Jeśli ma to ułatwić życie przedsiębiorcom, ZUS powinien się tego podjąć. Ale będzie to kosztowało, bo nic nie dzieje się bezkosztowo. Lepiej byłoby, gdyby ZUS wydawał wiążące interpretacje, niż zajmował się takimi idiotyzmami, jak np. liczenie kapitału początkowego czy wyliczanie emerytury 35- -latkowi.
Jestem za tym, by objąć jednolitymi interpretacjami ZUS, a także zwolennikiem tego, by jeden urząd ściągał składki i podatki za pomocą jednego systemu. To byłoby korzystne dla przedsiębiorcy. To się nazywa mała konsolidacja składkowo-podatkowa. Byłoby łatwiej, gdyby firmy płaciły jeden podatek. Dziś składki i podatki są sztucznie podzielone. Najlepszym wyjściem byłoby ich połączenie w jednym urzędzie.
Wygląda na to, że próbujemy mieszać przypalający się sos. Można przecież stworzyć takie przepisy, by nie trzeba było ich interpretować, lub można zrobić małą konsolidację podatkowo-składkową. Wówczas tworzenie interpretacji podatkowych byłoby wyrzuceniem pieniędzy w błoto. To kosztowna próba leczenia choroby, która toczy polski organizm podatkowy. Zamiast zrobić coś dogłębnie, robimy kosmetykę. Ale oczywiście lepiej będzie z interpretacjami niż bez nich.
ZUS poradzi sobie, tak jak fiskus
Aż 44,9 proc. przedsiębiorców ankietowanych prze Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych (PKPP) Lewiatan w 2006 r. źle oceniło obsługę firm przez ZUS. Dwa razy gorzej niż w przypadku urzędów skarbowych. Przedsiębiorcy zwracali uwagę na złą organizację pracy, brak profesjonalizmu i biurokratyczne podejście.
— Oddziały ZUS poradzą sobie jednak z wiążącymi interpretacjami, a jeśli wystąpią słabości, to szybko będą je likwidować. Podobne obawy były przy wprowadzaniu interpretacji podatkowych. Okazało się, że urzędy skarbowe świetnie dały sobie radę. W przypadku ZUS będzie tak samo — mówi Małgorzata Krzysztoszek z PKPP.
Jej zdaniem, dla przedsiębiorców uciążliwe są comiesięczne kontakty z ZUS, a kiepska obsługa sprawia, że mają mniej czasu na działalność, co przekłada się na koszty.
Podatkowe zdaŁy egzamin
Wiążące interpretacje podatkowe działają od 1 stycznia 2005 r. W dwa lata złożono 130 tys. wniosków, a fiskus wydał 116 tys. interpretacji. Biznes uważa, że zwiększają bezpieczeństwo prawne firm. Łatwo nie było. Projekt był zwalczany przez lobby urzędnicze. Jarosław Neneman, ówczesny wiceminister finansów, roztaczał czarną wizję paraliżu urzędów skarbowych.