- Potrwa prawdopodobnie dziewięć miesięcy do trzech lat aż nadejdzie naprawdę duży kryzys, zarówno gospodarczy jak i polityczny. Problemy zostały jedynie odłożone na później. Następnym razem będzie to jednak dotyczyło podatników – powiedział Hau.
Jego zdaniem, banki zmieniły strategię. Dotychczas próbowały ściągać płatności z dłużników. Wiedząc jednak, że czas się kończy próbują przerzucić jak najwięcej zadłużenia na sektor publiczny.
- Z ich perspektywy to dobre posunięcie. Ale będzie na koniec katastrofą dla podatników – powiedział szwajcarski ekonomista.
Hau jest przekonany, że wynikiem zadłużenia Grecji powinno być jego zmniejszenie nie do 120, ale do 60 proc. PKB.
- Ale do tego potrzebne byłoby właściwe bankructwo państwa. Wówczas byłaby kompletnie inna pozycja negocjacyjna. Każde euro dane inwestorom byłoby prezentem – powiedział.
Jego zdaniem, bankructwo Grecji miałoby “uzdrawiające” skutki.
- Zadziwiająca sytuacja, jak ta, którą mamy teraz, czyni wszystko gorszym. Wiele banków w Grecji jest już bankrutami, ale wciąż pożyczają pieniądze. Biorą pieniądze z banku centralnego i potem pożyczają je spekulantom. To okres szemranych interesów, które robione są ostatecznie na rachunek europejskich podatników. Politycy są niebywale naiwni jeśli na to pozwalają - powiedział Hau.