Będzie jeden Deutsche Bank

opublikowano: 27-09-2012, 00:00

1 plus 1 równa się 11. Taką pozycję na rynku zajmie połączona instytucja. Niewiadomą pozostaje nazwisko szefa nowego DB Polska

O tej fuzji na rynku mówiło się od lat, bo mało kto widział sens w utrzymywaniu przez niemiecki Deutsche Bank w Polsce dwóch osobnych banków. Fakt, nie wchodziły sobie w drogę. Deutsche Bank Polska zajmował się bankowością inwestycyjną i obsługą dużych korporacji. Deutsche Bank PBC obsługuje klientów indywidualnych o nieco wyższych dochodach. — Ten podział zawsze był dla mnie niezrozumiały — mówi Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities.

Powrót do korzeni

Zrozumienia dla strategii Niemców nie miał też nadzór finansowy, któremu nie podobało się, że jeden właściciel ma dwie licencje bankowe. Podział na dwie linie biznesowe wywodził się jeszcze z czasów przedkryzysowych, gdy Deutsche Bank Niemcy zerwał z tradycyjną bankowością i zaangażował się w bankowość inwestycyjną.

Teraz zrywa z przeszłością. 11 września bank ogłosił, że wraca do korzeni i chce być instytucją o charakterze uniwersalnym. Taki też będzie Deutsche Bank Polska za 18 miesięcy, kiedy zakończy się fuzja.

— Pokrywamy cały rynek: od klientów detalicznych przez małe i średnie firmy, na dużych korporacjach kończąc — mówi Krzysztof Kalicki, prezes DB Polska.

Kilka miesięcy temu Leszek Niemycki, prezes DB PBC, zapowiadał na łamach „PB”, że chce wprowadzić bank do pierwszej dziesiątki branży. Po fuzji będzie blisko celu: z połączenia powstanie 11. pod względem funduszy własnych (3,5 mld zł) gracz na rynku z sumą bilansową wynoszącą 35 mld zł.

— Powalczymy o wyższe miejsce. Nadal chcemy rozwijać się organicznie, a strategia połączonego banku się nie zmieni. Po stronie bankowości detalicznej będziemy aktywniej zdobywać klientów — do końca 2013 r. chcemy mieć ich łącznie około pół miliona. Nie oddamy pałeczki, jeśli chodzi o czołówkę banków oferujących hipotekę, powalczymy znacznie mocniej o rynek MSP, który będzie w 2013 r. jednym z głównych obszarów naszego rozwoju — wylicza Leszek Niemycki.

Oba banki przygotowywały się do połączenia: miały wspólny dział HR, audyt, PR. Według naszych rozmówców, dokooptowanie do zarządu DB PBC Andrzeja Krzemińskiego, byłego szefa EFL, który przejął kilka tygodni temu odpowiedzialność za sektor MSP, też było wpisane w scenariusz połączenia.

— Większych synergii raczej nie będzie i nie sądzę, żeby właściciel na nie liczył. Rzecz w tym, że DB Polska posiada olbrzymią nadpłynność, jest bardzo dobrze skapitalizowany, natomiast DB PBC ma dużą nadwyżkę kredytów nad depozytami i musi prosić matkę o finansowanie — mówi, zastrzegając sobie anonimowość osoba zbliżona do banku.

Przy ograniczonych synergiach koszty połączenia nie powinny być też duże, także w wymiarze osobowym. Oba banki zatrudniają łącznie ponad 2200 osób. Redukcje zatrudnienia dotkną pracowników domu maklerskiego. Możliwe, że cięcia obejmą centralę, ale przy stosunkowo niewielkiej obsadzie w DB Polska, która wynosi około 200 osób, nie powinny być duże.

Późna decyzja

Największą niewiadomą pozostaje nazwisko szefa połączonego banku. Możliwe, że do połączenia doszłoby już wcześniej, gdyby nie fakt, że na czele obu banków stoją menedżerowie o silnych osobowościach. Oba banki obsługują w Polsce około 420 tys. klientów. W I półroczu 2012 DB Polska miał 61,3 mln zł zysku (140 mln zł w całym 2011 r.), a DB PBC 75,7 mln zł (218 mln zł przed rokiem). Tomasz Bursa uważa, że Niemcy za późno podjęli decyzję o połączeniu.

— Teoretycznie oba biznesy są komplementarne, ale jeśli przyjrzeć się im uważniej, okazuje się, że DB PBC jest dobrą instytucją sprzedażową, ale nie jest bankiem relacyjnym. Jego kompetencje w obsłudze MSP są ograniczone. DB Polska jest bardziej bankiem inwestycyjnym niż korporacyjnym i na tym polu trudno będzie mu konkurować np. z Citi Handlowym czy ING Bankiem Śląskim. Banki łączą się, kiedy rynek jest już podzielony i bardzo konkurencyjny — mówi Tomasz Bursa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu