Negatywne zmiany kursów walutowych i opóźnienia przetargów — tak spółka tłumaczy pogorszenie wyników finansowych.
Ponad 5,8 mln zł straty w okresie lipiec-wrzesień — takim wynikiem „pochwalił się” w raporcie Emax, poznańska firma informatyczna.
— To nie był dobry kwartał — mówi Piotr Kardach, prezes firmy.
Zauważyli to inwestorzy, bo kurs Emaksu spadł o 3,1 proc. Na zamknięciu za akcję płacono 84,50 zł.
Tak się złożyło
Taki wynik finansowy to efekt dwóch niekorzystnych zdarzeń, które zbiegły się w czasie. Po pierwsze — około 2,8 mln zł kosztowało firmę osłabienie się dolara i euro wobec złotego. Tak się bowiem składa, że Emax część kontraktów denominuje właśnie w tych walutach, m.in. warte 50 mln USD zlecenie z Poczty Polskiej. Wartość wszystkich walutowych kontraktów trzeba było przeliczyć na koniec kwartału po niższym kursie.
— Ale spowodowało to tylko efekt rachunkowy, bo nie było wpływu gotówkowego. Realne płatności zabezpieczamy transakcjami opcyjnymi — mówi Piotr Kardach.
Drugim negatywnym czynnikiem był niski poziom kontraktacji w trzecim kwartale.
— Przeciągają się procedury przetargowe. Spora lista oczekiwanych projektów przesunęła się na czwarty kwartał — dodaje prezes.
Podobno w październiku spółka podpisała już nowe umowy na ponad 30 mln zł.
Dużo niewiadomych
Mimo gorszego okresu zarząd Emaksu jest optymistycznie nastawiony na cały 2005 r.
— Przychody wzrosną, ale na poziomie zysku jest zbyt dużo niewiadomych, aby operować liczbami — zapowiada prezes.
W 2004 r. przychody grupy Emaksu wyniosły około 323 mln zł. Podpisane kontrakty do wykonania na ten rok mają wartość 297 mln zł, a w listopadzie i grudniu na pewno przybędą (przed rokiem było to 70 mln zł). Przyspieszona może zostać realizacja części zleceń z 2006 r. Prezes szacuje, że może chodzić o 35-40 mln zł. Inwestorów może ucieszyć też deklaracja o możliwości wypłaty dywidendy z zysku. Na początek nie będą to raczej duże kwoty, gdyż potrzeby inwestycyjne Emaksu są spore.