Gdzie kilku się bije, tam Deutsche Bahn skorzysta
Kolejowe przewozy towarowe jeszcze nie zdążyły się wyzwolić spod dominacji jednego monopolisty, a już grozi im następny.
Pod koniec stycznia, niemiecki koncern Deutsche Bahn (DB) kupił cały pion logistyki PCC Logistics, w tym także PCC Rail. Przejęcie polskiego przewoźnika ma zapewnić koncernowi przyczółek w Europie Środkowej i Wschodniej. Natomiast PCC, jak zapewnił jego prezes Waldemar Preussner, osiągnął już ten poziom rozwoju, że dalsza ekspansja musiałaby oznaczać wejście na rynek globalny, a na to firmy nie stać.
Żadna ze stron nie chciała ujawnić wartości transakcji, ale eksperci szacują ją na około miliard złotych. Kupując pion logistyczny PCC, grupa Deutsche Bahn wzbogaciła się o tabor około 400 lokomotyw i 7,7 tys. wagonów oraz ok. 5,8 tys. pracowników. Przedsiębiorstwa pionu logistycznego PCC osiągnęły w zeszłym roku 350 mln EUR przychodu ze sprzedaży i miały razem 8-proc. udział w rynku.
Nowy gracz
W oczekiwaniu na zgodę urzędów antymonopolowych, DB spokojnie przygotowuje się do ekspansji. Na początku marca przeorganizował swoją strukturę — Deutsche Bahn będzie wykonywał kolejowe przewozy towarowe pod nazwą DB Schenker Rail. Nowa struktura zakłada także podział europejskiego rynku na segmenty zachodni, centralny i wschodni oraz dwa ponadregionalne, zajmujące się transportem samochodowym oraz intermodalnym. Polska znajdzie się w segmencie wschodnim, razem z Czechami, Słowacją, Rosją i Białorusią. DB Schenker Rail dysponuje największym w Europie towarowym taborem kolejowym. Ma 120 tys. wagonów i 3,9 tys. lokomotyw.
Pojawienie się na polskim rynku tak silnego gracza jak Deutsche Bahn wywołało niepokój u krajowych przewoźników kolejowych. Najbardziej zagrożone jest PKP Cargo. Największy polski przewoźnik ustępuje w Unii Europejskiej pola tylko jednemu rywalowi — właśnie Deutsche Bahn. PKP Cargo dysponuje taborem złożonym z około 3,5 tys. lokomotyw i ok. 80 tys. wagonów. Choć udział przewoźnika w polskim rynku jest szacowany na około 80 proc., to z roku na rok spada. Ponadto PKP Cargo boryka się z poważnymi problemami finansowymi — strata na koniec zeszłego roku wyniosła około 300 mln zł. Wprawdzie władze spółki rozpoczęły program naprawczy, ale może się okazać, że zdecydowały się na to za późno.
— Po pierwsze nasz państwowy przewoźnik nie jest na razie przygotowany do konkurowania z takim potentatem jak DB, zwłaszcza od strony kosztowej. DB Schenker będzie prawdopodobnie grać bardzo agresywnie i walka z nim bez gruntownej restrukturyzacji będzie dla PKP bardzo trudna. Po drugie PKP Cargo ma największą część rynku, więc i najwięcej do stracenia. To właśnie o przejęcie jego klientów DB będzie się starał najbardziej. Scenariusz marginalizacji PKP Cargo jest w tej sytuacji prawdopodobny — zwłaszcza, jeśli dojdzie do porozumienia między DB a kolejami rosyjskimi w dziedzinie przewozów tranzytowych — mówi Rafał Milczarski, prezes Freightliner PL i prezes Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych.
Wojna cenowa
Walka o polski rynek nie ominie też mniejszych przewoźników. Można się spodziewać, że to właśnie oni pierwsi padną ofiarą starcia gigantów — DB Schenker Rail i PKP Cargo.
— Jednym ze sposobów na zdobycie dominującej pozycji na rynku i eliminację konkurencji jest dumping — możliwe więc, że DB na początku będzie prowadził bardzo agresywną politykę cenową. W pierwszym, krótkim okresie klienci będą mogli korzystać z ofert promocyjnych. W długim okresie grozi to jednak drastycznym ograniczeniem wolnego rynku. Z reguły po wyniszczającej wojnie cenowej na rynku zostaje jeden silny gracz o pozycji monopolistycznej, który może sobie pozwolić na dyktowanie bardzo wysokich cen, bo po prostu nie ma konkurencji. Taki scenariusz jest możliwy i w tym przypadku — prognozuje Krzysztof Sędzikowski, prezes CTL Logistics i członek zarządu Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych.
Wojna cenowa staje się tym bardziej prawdopodobna, że obaj giganci to spółki państwowe, i jako takie mogą sobie pozwolić na więcej niż prywatne, zmuszone do rygorystycznej kontroli kosztów.
— DB to państwowa firma niemiecka, dotowana przez rząd Niemiec. Właśnie ten fakt może zaburzać konkurencję na naszym rynku, gdyż niemiecki monopolista, wspomagany przez Berlin będzie za wszelką cenę dążył do dominacji na rynku polskim. Nie należy zapominać, że rynek przewozów towarowych jest rynkiem strategicznym, dlatego pewne ruchy mogą mieć podłoże polityczne — zauważa Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.
Walka o tranzyt
Wszyscy eksperci podkreślają atrakcyjność kolejowych połączeń tranzytowych przez Polskę, które mogą stać się główną areną walki między DB a PKP Cargo. Przewozy tranzytowe stanowią dziś jedynie 2-3 proc. wszystkich przewozów kolejowych na terytorium Polski. Tymczasem dłuższego czasu mówi się o zaawansowanych rozmowach między przewoźnikami z Niemiec i z Rosji, którzy myślą o połączeniu swoich szlaków kolejowych.
— Niepokoi nas perspektywa monopolizacji polskiego rynku — tym razem, przez niemieckiego przewoźnika państwowego. Rozwój takiego scenariusza byłby dużym krokiem wstecz w zapoczątkowanym 10 lat temu przez Unię Europejską procesie liberalizacji i otwarcia na konkurencję rynku przewozów kolejowych na starym kontynencie — podsumowuje Rafał Milczarski.
Agata Hernik