Do 15 sierpnia Polska przekaże organizatorom Expo 2015 w Mediolanie decyzję o udziale w wystawie. Dotychczas Ministerstwo Gospodarki było temu przeciwne, głównie ze względów finansowych, bo w najdroższej wersji Expo miało kosztować 40 mln zł. Jednak Włosi zaproponowali nowe warunki.
— Najważniejsza zmiana to możliwość prywatnego współfinansowania. Organizator powiedział nam, że bardzo wielu uczestników będzie starać się odzyskać pieniądze przeznaczone na zakup pawilonu ze sprzedaży na stoiskach handlowych. Ponadto Włosi nie chcą, by ich Expo było podobne do tego w Szanghaju — zamiast dużych pawilonów stawiają na dużo otwartej przestrzeni, a to oznacza, że samo stoisko może okazać się tańsze — mówi Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.
Amerykański styl
Dotychczas polscy przedsiębiorcy nie byli chętni do współfinansowania Expo. W Szanghaju dołożyli raptem 400 tys. z 45 mln zł.
— Jednak w Mediolanie organizator będzie bardziej liberalnie podchodził do prywatnych reklamodawców — mówi Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, który był komisarzem ds. Expo 2010.
Podobno w 2015 r. sponsorzy będą mogli się reklamować wewnątrz pawilonu. Z informacji „PB” wynika, że liberalizację wymusili na organizatorach Amerykanie. Temat Expo 2015 to „Żywienie planety, energia dla życia”, więc naturalni partnerzy dla rządu to firmy z branży spożywczej.
Polityczne „si”
Włoskiej stronie bardzo zależy na udziale Polski w Expo 2015. Jednym z punktów majowej wizyty Enrico Letty, premiera Włoch, była rozmowa z premierem Donaldem Tuskiem na ten temat. „Ambasador Włoch Riccardo Guariglia wyraził nadzieję, że również w ramach doskonałych dwustronnych stosunków Polska będzie mogła wziąć udział w EXPO 2015 w Mediolanie” — tak Ambasada Włoch odpowiedziała na pytanie o wystawę światową. Z informacji „PB” wynika, że kancelaria premiera także jest „za”.
Albo dobrze, albo wcale
Problemem pozostają pieniądze.
— Będziemy dopiero analizować koszty udziału w Expo w zmienionych warunkach. Eksperci powiedzieli, że mogą być niższe o 2-3 mln zł — twierdzi Sławomir Majman. Na Expo w Yeousu Korei Południowej w 2012 r. trzeba było przeznaczyć 12,4 mln zł. Resort gospodarki miał 5 mln zł i nie udało mu się zachęcić innych ministerstw do wsparcia. W tym roku jedynie Ministerstwo Finansów, które zaproponowało wsparcie, chce dorzucić… 40 tys. zł. Najdroższy wariant dotyczył budowy pawilonu o powierzchni 4,3 tys. mkw., a najtańszy — wynajęcia pawilonu o powierzchni 1176 mkw. (1,9 mln EUR).
— Nie wypada występować z mikroskopijnym pawilonem, jeśli mamy osiągnąć efekt promocyjny. Pamiętajmy, że to nie jest branżowa impreza, lecz fiesta. Trzeba wystąpić albo przyzwoicie, albo wcale — uważa Sławomir Majman. Do EXPO 2015 zostało 659 dni. Zgłosiło się już 130 krajów, taki poziom chcieli osiągnąć organizatorzy.
„PB” z 21.05.2013 r.
MOŻE SIĘ UDA: O tym, że może nas nie być na Expo 2015 w Mediolanie, „PB” informował w maju. Potem pojawiło się kilka pomysłów na sfinansowanie imprezy, np. wystawienie się w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Najnowsza propozycja organizatorów, która pozwala na wejście prywatnego biznesu, wydaje się najbardziej sensowna. Zwłaszcza że „za” jest premier Tusk.
Andrzej Szumowski
prezes Stowarzyszenia Polska Wódka
O współpracy publiczno- -prywatnej dużo się mówi, a mało realizuje. Samo logo i stanowisko z produktami to dość przestarzała forma promocji. Dzisiejszy marketing ma znacznie więcej narzędzi do zaprezentowania firmy i przyciągnięcia kontrahentów i konsumentów, ale to szczegóły techniczne, które wymagają dyskusji. Polska i polskie firmy powinny znaleźć się na Expo, więc chętnie zasiądziemy do stołu i porozmawiamy o tym, co zrobić, żeby się tam pokazać.
Maciej Duda
wiceszef rady nadzorczej PKM Duda
Diabeł tkwi w szczegółach. Każda forma promocji jest potrzebna, ale uczestnictwo zależy od kosztów. Może to wyeliminować z obecności małe i średnie firmy, a ich promowaniemkraj również powinien się zajmować. Żadna wystawa nie może być jednorazowym zrywem branży czy kraju, ale elementem przemyślanej i kompleksowej strategii promocji polskich produktów, żeby towar „made in Poland” z roku na rok na świecie kojarzył się coraz lepiej.
Edward Bajko
prezes Spomleku
Byłem na Expo w Sewilli jako zwiedzający. Sam pomysł promocji polskiej żywności jest jak najbardziej słuszny, ale nie widzę tu roli dla konkretnego producenta, więc nie jest to impreza dla nas. Postrzegam ją jako miejsce do przekazania przesłania, że Polska robi dobre, zdrowe produkty, a nawet wybrania konkretnej kategorii, np. produktów mleczarskich. Wciąż mówimy jednak o budowie wizerunku, a nie świadomości marki producenta.