Belgijska szynka dostała skrzydeł

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2016-09-26 22:00

Specjaliści od piwa, pralinek i... eksportu mięsa zepchnęli Duńczyków z polskich talerzy. Przetwórcy surowiec chwalą.

O tym, że krajowej wieprzowinie trudno konkuruje się z zachodnią, słychać od lat i od lat wszyscy patrzą z zazdrością na Duńczyków, którzy ją masowo sprzedają Polakom. Teraz będą zazdrościć Belgom, którzy po cichutku wyprzedzili wicelidera i wciąż mają nad Wisłą wiele do zrobienia, bo i Duńczycy, i przodujący Niemcy przeżywają ostatnio gorsze chwile. Przetwórcy chwalą belgijskie mięso, a w kolejce jest już następna potencjalna gwiazda — Hiszpania.

Fotolia

Imponujące statystyki

W 2005 r. Belgowie sprzedali nam 7,6 tys. ton mięsa wieprzowego, w 2010 r. było to już prawie 58 tys. ton, a w ubiegłym roku — ponad 202 tys., co czyni z nas ich drugi rynek. Więcej sprzedają tylko do Niemiec, gdzie jednak od 2005 r. ich sprzedaż spadła o 10 proc. (w ubiegłym roku wyniosła 268 tys. ton), podczas gdy do nas wzrosła o ponad 2500 proc.

— Polska może stać się naszym największym rynkiem. Widzimy potencjał do dalszego wzrostu i chcemy się dalej rozwijać. Właśnie spotykamy się z przetwórcami w Warszawie i Poznaniu — mówi René Maillard, dyrektor Belgian Meat Office, które koordynuje promocję eksportu wieprzowiny i wołowiny. Wiele przemawia za tym, że Belgom się uda.

— Belgijski surowiec ma bardzo dobrą relację ceny do jakości i tym przebił się w Polsce. Jest droższy, ale ma mało tłuszczu, więc opłaca się producentowi — twierdzi Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia. W ubiegłym roku, jak wynika z danych GUS, kupiliśmy od Belgów mięso wieprzowe za ponad 1,2 mld zł, od Niemców za 1,4 mld zł, a od Duńczyków za 750 mln zł. Jeszcze w 2012 r. ci sami dostawcy sprzedali odpowiednio za 954 mln zł, 1,6 mld zł i 1 mld zł.

— Duńczycy rzeczywiście zaczęli trochę odpuszczać polski rynek, mają wysokie koszty pracy, a Niemcy wspomagają się importowaną tańszą siłą roboczą, więc zaczęli spychać Duńczyków — tłumaczy Krzysztof Woźnica.

Dobrze zorganizowani

W Polsce pogłowie trzody chlewnej spada od 10 lat i od lat mówi się o strategii jego odbudowy. — Jedyne odbicie zanotowano 2014 r., ale spadek opłacalności produkcji doprowadził do kontynuacji trendu spadkowego w 2015 r. Dziś jesteśmy samowystarczalni w około 88 proc. W rezultacie jesteśmy istotnym unijnym importerem mięsa wieprzowego — mówi Grzegorz Rykaczewski, analityk w departamencie agrobiznesu w Banku Zachodnim WBK.

— Zawirowania na rynku wieprzowiny — nadpodaż i spadek cen związane z rosyjskim embargiem i ASF [afrykańskim pomorem świń, który sprawił, że Polska nie może eksportować do części krajów — red.] — zniechęcają gospodarstwa do odtwarzania hodowli, więc należy spodziewać się jeszcze głębszego spadku pogłowia. W naszym regionie jest to już odczuwalne — przyznaje jeden z branżowych menedżerów. Grzegorz Rykaczewski podaje, że w Niemczech i Danii pogłowie również ostatnio spadło, ale nie tak mocno jak w Polsce.

— Pozycję na unijnym rynku wzmacniają Belgowie. Widać ich coraz bardziej na branżowych targach, widać też wieloletnią strategię budowania rynku, w którą zaangażowali swoich dyplomatów. Mają dobrze zorganizowane branżowe stowarzyszenia i skoordynowaną promocję — mówi analityk.

Atrakcyjny odbiorca

Grzegorz Rykaczewski tłumaczy, że jako duzi przetwórcy — o dużym krajowym spożyciu i sprzedaży zagranicznej — jesteśmy bardzo atrakcyjnym odbiorcą. Oczekujemy ogromnych jednolitych partii surowca, których nie są w stanie dostarczyć rozdrobnieni polscy hodowcy, ale duże niemieckie czy belgijskie gospodarstwa potrafią.

Jeden z właścicieli spółek mięsnych wskazuje też na Hiszpanię jako potencjalnego dużego dostawcę wieprzowiny. Hiszpanie już biją wszystkich ceną, a popracować muszą nad jakością. W ubiegłym roku kupiliśmy od nich mięso wieprzowe za prawie 500 mln zł, w 2012 r. było to około 300 mln zł. O rosnącejroli Hiszpanii mówi też Grzegorz Rykaczewski.

— To kraj, który mocno zwiększa eksport poza UE, a uzyskane tam marże pozwalają mu sprzedawać mięso w Unii po bardzo atrakcyjnej cenie. Jeszcze kilka lat temu zakup na rynku polskim elementów hiszpańskiej wieprzowiny zdarzał się jedynie okresowo, w zależności od bieżącej konkurencyjności tego mięsa. Obecnie asortyment z Hiszpanii jest stale dostępny dla przetwórstwa w Polsce — mówi analityk BZ WBK. Zaznacza, że nasze gospodarstwa też mają szansę w wieprzowym wyścigu, ale potrzebna jest konsolidacja na poziomie produkcji trzody chlewnej.

— Polskie średnie gospodarstwo ma około 55 sztuk, niemieckie — 600, belgijskie — 1,3 tys., a duńskie ponad 3 tys. sztuk — wylicza Grzegorz Rykaczewski. Według prognoz Agencji Rynku Rolnego, polski import produktów wieprzowych ma wynieść w tym roku 865 tys. ton, wobec 829 tys. ton w zeszłym, a eksport 660 tys. ton wobec 647 tys. ton rok wcześniej. © Ⓟ