Belgom przeszkadza... waluta

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2013-03-08 00:00

Inwestycje w sektorach IT, kosmetycznym, tekstylnym — na to jest szansa w tym roku. Byłoby lepiej, gdyby nie złoty

Dopiero co Solvay zapowiedział, że wyda we Włocławku 75 mln EUR na zakład krzemionki do opon, a już zanosi się na kolejne belgijskie inwestycje.

NA ŁOWY: Co roku jeżdżę do Belgii na spotkania z firmami zainteresowanymi Polską. W marcu ruszam na kolejne. Jest kilka firm, które przyglądają się tutejszemu rynkowi, ale nie mogę jeszcze ujawnić ich nazw — mówi Nicolas Nève de Mèvergnies, radca ekonomiczny i handlowy Regionu Brukseli przy Ambasadzie Belgii. [FOT. TR]
NA ŁOWY: Co roku jeżdżę do Belgii na spotkania z firmami zainteresowanymi Polską. W marcu ruszam na kolejne. Jest kilka firm, które przyglądają się tutejszemu rynkowi, ale nie mogę jeszcze ujawnić ich nazw — mówi Nicolas Nève de Mèvergnies, radca ekonomiczny i handlowy Regionu Brukseli przy Ambasadzie Belgii. [FOT. TR]
None
None

— Wkrótce zostanie ogłoszona bardzo ciekawa inwestycja Collibra, firmy informatycznej we Wrocławiu. Trwają negocjacje z władzami miasta. Na początek powstanie 10 miejsc pracy, ale dla bardzo wysoko wykwalifikowanych specjalistów — zapowiada Nève de Mèvergnies, radca ekonomiczny i handlowy regionu Brukseli przy Ambasadzie Belgii w Polsce.

Dotychczas Belgowie zamawiali usługi informatyczne w Polsce, teraz chcą mieć swoich ludzi. Wbrew stereotypom inwestor miał kłopot ze znalezieniem informatyków władających angielskim.

Kosmetyki i ubrania

Jest też szansa na belgijską inwestycję w branży kosmetycznej.

— Polski rynek kosmetyczny jest bardzo ciekawy. Dwie tutejsze spółki są pod lupą belgijskiego inwestora — ujawnia radca handlowy regionu Brukseli. Belgów interesuje także sektor tekstylny.

— Wiele belgijskich firm mogłoby tu zlecać produkcję. Drożeje transport z Azji, rosną koszty pracy. To duża szansa dla Polski. Ale potrzeba tu promocji. Do Belgii przyjeżdżają samorządy, ale firmy dużo rzadziej — mówi Nicolas Nève de Mèvergnies.

Małe jest piękne

Radca przyznaje, że projekty o skali porównywalnej do inwestycji Solvaya to rzadkość. — 90 proc. belgijskiego PKB wytwarzają małe i średnie firmy. To takie spółki, często nawet jednoosobowe, wypracowują znaczną część eksportu. Gdy chcą wejść do Polski, często są zbyt małe, by obsługiwała je Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) — mówi Nicolas Nève de Mèvergnies.

Jego zdaniem, w tym roku z belgijskimi inwestycjami nie powinno być gorzej niż w ubiegłym. Narodowy Bank Polski nie podał jeszcze szczegółowych informacji o bezpośrednich inwestycjach zagranicznych w 2012 r. Jednak 2011 r. był dla belgijskich firm bardzo znaczący,bo nad Wisłą przybyło z tego kraju aż 500 mln EUR. W poprzednich latach było to po kilkadziesiąt milionów euro — poza 2010 r., gdy inwestycje wzrosły o ponad 100 mln EUR.

Niestety, wyniku nie podbił Ter Beke, który zdecydował się na inwestycję w 2011 r. Należąca do koncernu firma Pasta Food Company miała do końca 2013 r. wybudować w Opolu na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej zakład dań gotowych za 80 mln zł.

— Budowa nieco się opóźniła ze względu na przedłużające się wydawanie zezwoleń — przyznaje Nicolas Nève de Mèvergnies.

Co ich boli

Jednak to nie biurokratyczne procedury, brak anglojęzycznych informatyków czy pomocy ze strony agencji inwestycji są dla Belgów największym problemem w Polsce.

— Inwestorów powstrzymuje brak powiązania złotego z euro. W kryzysie wartość złotego rosła nawet o 40 proc. Dla większości firm to powód, by u nas nie inwestować. Więcej niż połowa małych i średnich firm, które rezygnują z inwestycji w Polsce, robi to z powodu złotego. Polski rząd ma negatywną opinię na temat ERM2. W listopadzie ubiegłego roku podczas okrągłego stołu z szefem NBP Markiem Belką poruszyliśmy ten problem — powiedział, że pomyśli o sprawie — twierdzi Nicolas Nève de Mèvergnies.

W ubiegłym roku radca prezentował belgijskim inwestorom Giełdę Papierów Wartościowych jako ciekawą spółkę dla inwestorów portfelowych. Nie było zainteresowanych, bo choć polska gospodarka i giełda wydają się stabilne, to nie można tego powiedzieć o polskiej walucie.

Zmiany

W 2003 r. Belgia była czwartym inwestorem w Polsce, ale potem wiele belgijskich firm trafiło w ręce francuskich, hiszpańskich czy holenderskich koncernów. Tak stało się m.in. z supermarketami Globi przejętymi przez Carrefoura, Fortis Bankiem, który trafił do BNP Paribas, Kredyt Bankiem, który przez BZ WBK znalazł się w ręku Santandera, Elektrownią Połaniec, która wraz z Electrabelem stała się częścią GDF Suez, czy firmą Gyproc, którego fabryka należy dziś do Lafarge’a.