PAP: Premier Marek Belka we wtorek w Radiu Zet odnosząc się do wypowiedzi prezydenta, że "połowa lutego to jest termin" wyborów, "o którym można dyskutować", ocenił, że jest to poszukiwanie kompromisu i krok w kierunku tego, by rząd trwał do wiosny.
"Jeżeli parlament przedyskutuje, ale nie przyjmie budżetu, to wtedy nieunikniony jest właśnie taki scenariusz, lutowy albo marcowy" - powiedział Belka.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski mówił w poniedziałek w radiu RMF FM:
"Będę przekonywał, by wykroczyć po za ten rok - czy to ma być luty, marzec - połowa lutego to jest termin, o którym można dyskutować. To jest moje stanowisko i jestem tu otwarty na argumenty".
Premier był też pytany o propozycję Andrzeja Celińskiego (SdPl) przedstawioną w poniedziałkowej "Trybunie". "Jeżeli Marek Belka rzeczywiście uważa, że potrzebuje sześciu czy ośmiu miesięcy, to niech podejmie zobowiązanie, że w marcu są nowe wybory, a jednocześnie niech w październiku podda się wotum zaufania. Wtedy mógłby sprawdzić, czy w tym parlamencie faktycznie można przeprowadzić te rzeczy, które on chce przeprowadzić" - powiedział gazecie Celiński.
Belka odnosząc się do tego pomysłu uznał, że jest on interesujący, bo nie wyklucza sytuacji, w której rząd trwa do wiosny.
"To jest taka propozycja - dobrze popieramy cię rządzie, ale jak będziemy chcieli, to cię na jesieni odwołamy" - ocenił jednak.
Dodał, że jeszcze nie rozmawiał ani z szefem Socjaldemokracji Markiem Borowskim, ani z Celińskim. "Nie chcę w tej chwili odpowiadać jasno - tak i nie (...) Unikam odpowiedzi jednoznacznej" - podsumował.
Na pytanie, czy przedstawi nowe expose, Belka odparł:
"Nie sądzę, żeby można było mówić o konieczności wygłoszenia przeze mnie nowego expose".
Dodał, że "co najwyżej" wygłosi do niego uzupełnienie "polityczne, ale programowe raczej nie".
son/dro/