Premier Marek Belka, wypowiadając się w dyskusji nad wotum nieufności dla ministra zdrowia Marka Balickiego powiedział, że nie może wyrazić zgody na jego odwołanie z rządu. Ocenił, że wniosek Samoobrony i LPR, sprowadzający się do tego, że sytuacja w służbie zdrowia jest niezadowalająca, jest pretekstem do zorganizowania "jakiegoś festiwalu, igrzysk".
"Mamy ministra kompetentnego, spokojnego, ale jednocześnie energicznego. Znającego realia służby zdrowia, ale jednocześnie rozumiejącego potrzeby dyscyplinowania zachowań" - powiedział premier. "Próba odwołania Balickiego to jest próba spowolnienia tych działań, a ja nie mogę nie wyrazić sprzeciwu wobec tego" - zaznaczył.
Marek Belka mówił, że to dzięki zdecydowanej i kompetentnej postawie Balickiego i jego współpracowników udało się uchwalić ustawę zdrowotną, w której uchwalenie nikt nie wierzył. "Wprawdzie ustawa ta nikogo nie satysfakcjonuje, ale też otwiera proces naprawy służby zdrowia, nie zamykając żadnych z drzwi do tej naprawy" - podkreślił.
Na zarzut wnioskodawców odwołania ministra zdrowia, że Balicki swoje decyzje kadrowe podejmuje "z niepewnością", premier powiedział, że po nominacji Balickiego ministerstwo znajdujące się w trudnej sytuacji zostało "ustabilizowane w ciągu bodaj 48 godzin". Premier podkreślał wielokrotnie kompetencje ekipy współpracowników Balickiego.
"Pod okiem ministra Balickiego sprawy w resorcie nabrały tempa" - powiedział Belka. Wymienił przy tym m.in. projekt ustawy o restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej.
Premier wyraził ponadto zdziwienie, że wniosek o odwołanie Balickiego staje na porządku dziennym na dwa dni przed wotum
zaufania dla całego rządu, "co samo w sobie budzi sprzeciw".
ipj/ eaw/ lop/ itm/