Ben Bernanke i FOMC rozczarowali inwestorów

Wodziemierz Uniszewski
opublikowano: 2007-12-12 00:00

Stopy w USA spadły o 25 pkt bazowych, indeksy nawet o ponad 300 pkt. Sektor finansowy liczył na większy prezent.

Gdy wczoraj, punktualnie o 20.15 podano do wiadomości decyzję amerykańskich władz monetarnych (FOMC), przez giełdowe parkiety i dealing roomy przetoczył się zbiorowy jęk zawodu. Choć ekipa pod kierownictwem Bena Bernanke obniżyła zgodnie z oczekiwaniami podstawową stopę procentową o 25 pkt bazowych, przedstawiciele sektora finansowego liczyli po cichu na większy prezent. Po piątkowych, niezłych danych z rynku pracy, zwątpili co prawda w cięcie o 50 pkt, ale mieli nadzieję, że Federal Reserve (Fed) odniesie się z większą wyrozumiałością do problemu płynności rynku międzybankowego. Plotkowano zatem o sięgającej co najmniej 50 pkt bazowych redukcji stopy dyskontowej. Tymczasem FOMC obciął ją tak, jak stopę podstawową.

Kolejne rozczarowanie sprawił komunikat po posiedzeniu FOMC. Liczono, że znajdą się w nim akcenty sugerujące determinację Fed do kontynuacji obniżek w nadchodzących miesiącach z powodu pogarszającej się sytuacji w gospodarce. Okazało się jednak, że sytuacja makroekonomiczna z perspektywy Fed jest odmienna od tej widzianej oczami przedstawicieli sektora finansowego. Wymowa komunikatu była jednoznaczna — Fed nie widzi potrzeby sięgania po radykalne środki i w obliczu niepewnej sytuacji preferuje stopniowe i elastyczne dostosowywanie polityki monetarnej do potrzeb gospodarki.

Przedstawiciele sektora finansowego pragną szybkich i głębokich obniżek dla przywrócenia aktywności finansowej sprzed kryzysu. To nie dziwi, biorąc pod uwagę skalę zarobków firm finansowych w tłustych latach kredytowego boomu. Jednak bank centralny musi być ostrożniejszy i koncentrować się bardziej na realnej gospodarce, gdzie spowolnienie jest znacznie mniej widoczne niż w sektorze finansowym. Nadmierne poluzowanie polityki pieniężnej pod naciskiem lobby z Wall Street groziłoby, oprócz utraty wiarygodności, także podgrzaniem i tak już relatywnie wysokich oczekiwań inflacyjnych. Poza czasową poprawą płynności w sektorze finansowym mogłoby nie wpłynąć na realną koniunkturę gospodarczą.

Decyzja Fed popsuła zatem rynkom przedświąteczną hossę. Nowojorskie indeksy zanurkowały i skończyły dzień na minimach, tracąc średnio ponad 2 proc. Poza rynkiem akcji zmiany nie były tak dramatyczne. Dolar nieco się umocnił, lekko wzrosły także notowania ropy. Pierwsza reakcja giełdy była zatem bolesna dla posiadaczy akcji (Dow Jones po 20.15 zjechał o ponad 300 pkt), ale Wall Street ma nadzieję, że kolejnymi obniżkami Fed odkupi wczorajszy grzech. Teraz głównie od polityki komunikacyjnej Fed zależy, czy ta nadzieja wydźwignie szybko rynek. Następne posiedzenie FOMC dopiero pod koniec stycznia.