Udało się jej co prawda w pierwszych minutach handlu zepchnąć WIG20 do poziomu 3480 pkt., ale na tym się skończyło, a do akcji wkroczyli kupujący. Cały czas jest zatem szansa, że poziom 3500 pkt. zostanie obroniony. W tej chwili na rynku nie widać emocji, a indeks blue chipów oscyluje wokół wspomnianego psychologicznego poziomu wsparcia.
Niewielki obrót i mała rozpiętość notowań indeksów potwierdzają ostrożność inwestorów. Na rynku brak zdecydowanych liderów i outsiderów. Honoru największych spółek broni TPSA, zyskująca ok. 1 proc. Inne tuzy parkietu radzą sobie gorzej, a na czoło wysuwają się blue chipy o mniejszej kapitalizacji, np. TVN czy GTC. Nieco gorsza sytuacja panuje w drugiej lidze spółek. Indeksy mWIG i sWIG tracą obecnie ponad 1 proc. Na giełdowej tabeli dominuje czerwony kolor, a spółki zniżkujące mają czterokrotną przewagę liczebną nad zwyżkującymi. Statystycznie nie wygląda to dobrze, ale skala spadku jest o wiele mniejsza, niż można się było spodziewać tuż po wczorajszym zamknięciu rynku amerykańskiego.
W najbliższych godzinach czekają nas zapewne niewielkie wahania indeksów, a rynki europejskie będą oczekiwać wejścia do gry inwestorów amerykańskich. Po godzinie 13 mogą ożywić się notowania amerykańskich kontraktów, a ich każdy ruch będzie bacznie obserwowany. Pozostaje mieć nadzieję, że żadne niespodzianki z amerykańskich spółek nie odwrócą pozytywnej tendencji obserwowanej w handlu przedsesyjnym. O godzinie 16 zostanie opublikowany za oceanem wskaźnik nastrojów konsumentów. Jeśli będzie znacznie odbiegał od oczekiwań (prognoza wynosi 91,5 pkt.), może wpłynąć na losy sesji.
Włodzimierz Uniszewski