Bez kompleksów na podbój rynków

Rodzime firmy nie boją się wychodzić z biznesem poza Polskę. Mało tego — nasi eksporterzy są największymi optymistami w całej UE

Aż 78 proc. polskich eksporterów i importerów oczekuje, że ich obroty handlowe wzrosną w 2018 r. — wynika z globalnego badania opinii firm zaangażowanych w międzynarodową wymianę handlową. Przeprowadziła je agencja badawcza Kantar na zlecenie banku HSBC. Wynik ten plasuje przedsiębiorców znad Wisły na pierwszym miejscu w Unii Europejskiej.

Sąsiedzi najważniejsi

W ujęciu globalnym polscy przedsiębiorcy zajęli dziesiątą pozycję pod względem poziomu optymizmu — jeśli chodzi o firmy prowadzące handel zagraniczny. Wyżej znaleźli się ich koledzy z Bangladeszu, Indii, Tajlandii, Wietnamu, Chin, Malezji, Meksyku, Argentyny i Turcji. Pytani o powody pozytywnego nastawienia, polscy eksporterzy i importerzy najczęściej wskazywali na wzrost popytu na oferowane przez nich towary i usługi wśród konsumentów oraz klientów biznesowych (39 proc.), spadające koszty transportu i logistyki (27 proc.), a także korzystną sytuację gospodarczą (26 proc.). Według jednej czwartej rodzimych respondentów znaczenie ma także rosnące wykorzystanie nowych technologii.

— Pozytywne opinie naszych eksporterów wspiera obecna sytuacja gospodarcza. Na naszym głównym kierunku eksportowym, czyli w strefie euro, wzrost gospodarczy już w zeszłym roku sięgnął 2,4 proc., co było najszybszym tempem w ostatnich 10 latach — mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface.

Przy tym najbardziej obiecujące kierunki ekspansji w perspektywie najbliższych 3-5 lat dla polskich firm to Niemcy (24 proc.) i Francja (11 proc.).

— Rodzimy biznes nie różni się pod tym względem od eksporterów i importerów z innych krajów, którzy największych szans na rozwój obrotów też upatrują w wymianie handlowej ze swoimi sąsiadami. Po zbudowaniu silnej pozycji na krajowym podwórku próbują sił na rynkach z tego samego regionu, gdzie bliskość geograficzna i kulturowa działa na ich korzyść, a ewentualne niepowodzenie może być mniej bolesne niż porażka na odległych rynkach — mówi Piotr Winnicki, dyrektor departamentu finansowania handlu i faktoringu w HSBC Bank Polska.

Zachód stoi otworem

Dyrektor twierdzi, że jednocześnie widać coraz więcej przedsiębiorców, którzy — osiągnąwszy silną pozycję w najbliższym sąsiedztwie naszego kraju — stawiają teraz na rozwój w Europie Zachodniej. Dla wielu z nich budowa rozpoznawalności marki w tej części Starego Kontynentu to kolejny krok na drodze do budowania globalnej marki.

— W przypadku Europy Zachodniej polskim firmom sprzyja konkurencyjność cenowa — w związku z niższym poziomem wynagrodzeń w Polsce — oraz wysoka jakość oferowanych produktów i usług. Największym ograniczeniem są jednak bariery protekcjonistyczne — mówi Grzegorz Sielewicz.

Z tym ostatnim problemem niektóre firmy radzą sobie, przejmując lokalny biznes.

— Nasz model polega na budowaniu globalnej skali poprzez przejmowanie silnych lokalnych marek. Wielton działa jako multibrand, przejmowane spółki są dla nas partnerami, które chcemy rozwijać. W wyniku przeprowadzonych akwizycji jesteśmy obecni na siedmiu zagranicznych rynkach, w tym francuskim, niemieckim i włoskim — tłumaczy Mariusz Golec, prezes spółki Wielton.

Protekcjonizm

Oprócz Niemiec i Francji wśród najbardziej perspektywicznych rynków dla polskich eksporterów i importerów znalazły się również Stany Zjednoczone — wskazało na nie 15 proc. respondentów z naszego kraju.

— Duże zainteresowanie polskich firm rynkiem amerykańskim nie dziwi — ze względu na jego rozmiary, a także pragmatyczne podejście tamtejszych klientów biznesowych do wyboru dostawcy. Część polskich firm celowo rozpoczyna ekspansję zagraniczną od rynku amerykańskiego, aby uniknąć konieczności mierzenia się ze stereotypami, z którymi czasem zderzają się w Europie, a które przekładają się na oczekiwanie niższej ceny — tłumaczy Piotr Winnicki.

Niestety, to właśnie Stany Zjednoczone są liderem we wprowadzaniu barier protekcjonistycznych. W niedawnym raporcie przygotowanym przez Euler Hermesa ten kraj znalazł się na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o liczbę nowych tego rodzaju przeszkód wdrożonych w ciągu ostatnich czterech lat. Eksperci banku pytali także o finansowanie handlu międzynarodowego. Okazuje się, że 66 proc. ankietowanych polskich firm przewiduje, że — wraz z rozwojem internacjonalizacji działalności — wzrośnie ich zapotrzebowanie na instrumenty służące finansowaniu handlu. Na pytanie o dostęp do nich jedynie 5 proc. przedsiębiorców odpowiedziało, że oczekują spadku liczby tego typu instrumentów, natomiast zdecydowanie częstsze były zdania o tym, że pozostanie ona bez zmian (39 proc.) lub wzrośnie (56 proc.). Pytani o ewentualne bariery w dostępie do finansowania, przedsiębiorcy najczęściej wskazują na zmienność kursów walut (33 proc.) oraz regulacje (32 proc.). Na brak wiedzy o produktach i dostępu do doradztwa w zakresie finansowania handlu wskazało jedynie 12 proc. firm.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Bez kompleksów na podbój rynków