Bez mikroskopu dojrzeli firmy mikro

Martyna Mroczek
opublikowano: 26-09-2007, 00:00

Jeszcze kilka lat temu polskie banki ofert dla firm mikro miały jak na lekarstwo. Dziś wiele z nich dostrzegło najmniejszych klientów. Ale nie wszystkie.

nijna definicja mówi, że mikrofirma to przedsiębiorstwo, które zatrudnia mniej niż 10 pracowników i ma roczne obroty netto nie wyższe niż dwa mln EUR. Niektóre banki oddzielają „mikrusy” od „misiów”, czyli od małych i średnich firm, oferując tym najmniejszym specjalne warunki.

Bank dla malucha

Nie każda firma ma powiększanie się wpisane do strategii rozwoju. Wiele przedsiębiorstw z założenia działa w skali mikro i potrzebuje dopasowanej do swoich potrzeb obsługi finansowej.

Mikroprzedsiębiorca, który zapuka do drzwi banku BISE, otrzyma szybki kredyt na finansowanie bieżącej działalności, rachunek firmowy z dostępem do bankowości internetowej i kartę Visa Elektron. Rachunek mikro kosztuje 7 zł miesięcznie, a roczne użytkowanie karty — złotego. Kredyt zaufania w tym banku to pożyczka od 3 do 50 tys. zł udzielana firmom, które prowadzą działalność gospodarczą od co najmniej 6 miesięcy i mają rachunek bieżący w BISE lub przeniosą go (wraz z historią) z innego banku. Zabezpieczeniem może być jedynie weksel przedsiębiorcy i pełnomocnictwo do rachunku lub gwarancja któregoś z funduszy poręczeniowych. Decyzja o przyznaniu pożyczki zapada w ciągu 24 godzin.

W BGŻ mikroprzedsiębiorstwo — mikrus dostaje Pakiet Firma Plan1, który zawiera rachunek bieżący razem z usługą bankowości telefonicznej i kartą płatniczą i płaci za niego 9 zł miesięcznie.

Lukas Bank mikrofirmom proponuje konto dla osób prowadzących działalność gospodarczą, czyli Solista Biznes. Jedyne opłaty to 1 złoty miesięcznie za prowadzenie konta i za każdy wykonany przelew.

Pakiet dla malucha

BOŚ oferuje „mikrusom” dostęp do pakietów Jantar (za 28 zł miesięcznie) oraz Jantar Start (za 7 zł miesięcznie). W ramach jednej opłaty przedsiębiorca dostanie rachunek bieżący, możliwości finansowania działalności, bankowość elektroniczną i ubezpieczenie NNW.

Z kolei Fortis Bank przygotował specjalny Pakiet Fortis Connect dla firm o obrotach poniżej 500 tys. zł rocznie. W tym przypadku pakiet również oznacza wiele produktów: rachunek bieżący złotowy i walutowy, bankowość elektroniczną, lokaty terminowe w złotych i w walutach obcych, lokaty typu overnight, karty płatnicze, usługi rozliczeniowe (przelewy krajowe i zagraniczne, zlecenia importowe, zlecenia eksportowe, transakcje terminowe forward, inkaso — wpłaty gotówki w formie zamkniętej) oraz narzędzia finansowania działalności firmy (limit debetowy do 50 tys. zł, kredyt inwestycyjny).

BPH ze swojego standardowego pakietu dla małych i średnich firm o nazwie Harmonium wyodrębnił jego wersję mikro. Za 15 zł miesięcznie oferuje on rachunek Sezam Menadżer, dostęp do bankowości internetowej, telefonicznej, poprzez SMS i WAP oraz kartę płatniczą Harmonium.

Mbank także lubi mikrofirmy i specjalnie dla nich stworzył konto Biznes, które jest prowadzone bezpłatnie.

— Nie stawiamy wymagań co do minimalnego salda i wpłat na rachunek. Dla przedsiębiorców szczególnie ważny jest dostęp do pieniędzy na bieżące wydatki, dlatego oferujemy limit w rachunku od razu, bez prowizji, bez dokumentów, bez względu na wielkość i wiek firmy. Mała firma to także ważny klient — zaznacza Marek Piotrowski, dyrektor linii biznes w mBanku.

Raiffeisen także ma specjalne konta dla mikrofirm. Są to pakiety: R-Tani, R-Aktywny i R-Kredytobiorca. Jak u konkurencji są one tańsze i prostsze w obsłudze niż konta dla większych firm.

Podobnie jest w Citibanku Handlowym, który dla mikrofirm stworzył specjalny pakiet CitiBusiness Direct.

Makropotrzeby mikrofirmy

A co z pozostałymi bankami? W ich ofertach rozróżnia się jedynie segment małych i średnich przedsiębiorstw oraz korporacje. Firmy mikro uznaje się zaś za tożsame z małymi i średnimi. Tymczasem ich potrzeby są inne.

— Przede wszystkim konto powinno być tanie. Dla mikrofirmy takiej jak moja, każda złotówka się liczy, podobnie jak każda minuta. Staram się jak najwięcej uwagi poświęcać rozwojowi, nie mam zatem czasu na stanie w kolejkach. Mój bank musi być dostępny również przez internet. Trzecia ważna sprawa to kredyty potrzebne do finansowania działalności. 10-15 tys. zł dla mnie jest bardzo pomocne, a dla banków to niedużo. Mimo to wiele z nich nadal waha się, czy zaufać mikroprzedsiębiorcy — tłumaczy Tomasz Walczak, właściciel firmy Energy Consulting.

Z badań Pentora wynika, że ponad połowa polskich przedsiębiorców uważa brak środków finansowych za najważniejszy problem zarówno przy rozpoczynaniu działalności gospodarczej, jak i na dalszych jej etapach. Aż 54 proc. właścicieli firm postrzega banki jako instytucje hamujące rozwój firm, a tylko 39 proc. uważa, że wspomagają one mikrobiznes.

Można się jednak spodziewać większego zainteresowania banków maluchami, bo mikroprzedsiębiorstwa powstają coraz częściej i rozwijają się coraz dynamiczniej. W 2005 r. stanowiły aż 99 proc. wszystkich firm w Polsce. l

Bartosz

Dyląg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Martyna Mroczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bez mikroskopu dojrzeli firmy mikro