Beżowa Księga postraszyła, ale byki się nie poddają

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-07-30 00:00

Amerykańscy inwestorzy na krótko przejęli się nie najlepszymi wieściami płynącymi ze stron Beżowej Księgi, czyli raportu Fed o stanie tamtejszej gospodarki. Europejczycy niemal całkowicie zignorowali jej wymowę. Czyżby sygnały słabnącego ożywienia zostały zdyskontowane już w trakcie niedawnej wiosenno-letniej fali spadków? Można w to wątpić, ale na razie ostrzeżenia płynące z nie byle jakiego przecież źródła, i to już po raz drugi, byków nie deprymują. W pierwszych minutach handlu na Wall Street po środowym osłabieniu nie było już śladu. Indeksy rosły po około 0,5 proc., ale walka o kierunek zmian na rynku w najbliższej przyszłości jest jeszcze daleka od rozstrzygnięcia.

Inwestorzy czwartkową sesję w Warszawie zaczęli bardzo optymistycznie. Tym bardziej, jeśli wziąć pod uwagę spadek indeksów na Wall Street dzień wcześniej. WIG20 rósł początkowo prawie 1 proc. Po niewielkich wahaniach na początku handlu przez większą część dnia poruszał się w wąskim przedziale 2485-2490 pkt z lekką tendencją spadkową. Początkowo stawka walorów spółek wchodzących w skład WIG20 była wyrównana. Banki, z wyjątkiem PKO, zyskiwały po 1,2-1,7 proc. Tuż za nimi były PKN Orlen, PZU, Telekomunikacja Polska oraz nieodmiennie od kilku dni tryskające siłą papiery KGHM. Pod koniec dnia inwestorzy jednak diametralnie zmienili opinię o bankowych akcjach, przeceniając je po 0,4-0,6 proc. Na placu boju w obronie indeksu zostały KGHM, PZU i Telekomunikacja. Ta trójka od kilku dni trzyma się mocno, przodując także pod względem obrotów. Po publikacji zgodnych z oczekiwaniami danych o liczbie zasiłków dla bezrobotnych za oceanem atmosfera na naszym parkiecie nieznacznie się pogorszyła. Indeksy zyskiwały po zaledwie 0,4 proc., redukując poranne zdobycze o ponad połowę.

W końcówce sesji byki znów starały się przejąć inicjatywę, ale wyszło tak sobie. W rezultacie wszystkie cztery indeksy zakończyły dzień zwyżką po około 0,5 proc. Odchylenia od tego poziomu sięgały zaledwie 0,05 punktu. Taka "zgodność opinii" zdarza się na naszym rynku dość rzadko. Obroty wyniosły 1,4 mld zł, z czego połowa przypadała na walory pięciu spółek.

Warszawskie byki nie były w stanie zbyt długo utrzymać indeksu największych spółek powyżej 2500 pkt i swoją zdobyczą się zanadto nie nacieszyły. Rynek trzyma się mocno jedynie dzięki znakomitej od kilku dni postawie kilku zaledwie spółek, przede wszystkim KGHM, PZU i Telekomunikacji Polskiej. Tylko w ich przypadku można mówić też o całkiem przyzwoitych obrotach. To jednak chyba trochę zbyt mało, by myśleć o poważnym ataku na szczyty i powrocie do bardziej trwałej tendencji wzrostowej.

Roman Przasnyski

główny analityk Gold Finance