Bezpieczeństwo bez inwestycji to fikcja

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2006-03-21 00:00

Poszukiwanie alternatywnych źródeł surowców energetycznych jest konieczne. Jednak najbardziej ekonomicznym ich źródłem jest Rosja.

„Puls Biznesu”: Czy polski rynek paliw jest już w pełni konkurencyjny?

Jacek Wróblewski: Od strony formalnoprawnej większość warunków konkurencji jest spełniona: mamy dwa ośrodki produkcyjne, niezależną infrastrukturę paliwową i swobodę w obrocie z zagranicą. Jednak niezależność infrastruktury paliwowej wciąż jest dyskusyjna, gdyż rurociągi produktowe służą jedynie do transportu paliw wytworzonych w Płocku. Bardziej zróżnicowana jest sytuacja w Naftobazach, które starają się o nowych klientów. Jeszcze nie tak dawno szwedzki Preem nie dostał zgody na budowę nowego terminalu morskiego.

Proces prywatyzacji sektora nie został przeprowadzony do końca. Państwo jest jednocześnie regulatorem rynku i właścicielem spó-łek na nim operujących, co prowadzi do konfliktu interesów, szczególnie przy braku jasnych reguł sprawowania funkcji właścicielskiej i ciągle zmienianych koncepcjach przekształceń sektora.

Warunki konkurencji są ciągle wypaczane przez nieustannie zmieniane regulacje prawne, które mają wpływ na koszty działania przedsiębiorstw. Niestety nie zawsze nakładane prawem obowiązki są neutralne dla rynku.

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej dawało nadzieję na uporządkowanie pewnych procedur. Ale w niektórych obszarach stało się inaczej. Na przykład oleje smarowe objęto harmonizacją (niespotykane w krajach Unii), chciano wprowadzić fizyczne kontrolowanie każdej dostawy paliw autocysternami w ramach zakupów wewnątrzwspólnotowych, co mogło podważyć opłacalność zaopatrywania się w paliwa w sąsiednich rafineriach.

Jak ocenia pan bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju?

Mówiąc o bezpieczeństwie energetycznym, należy mieć na uwadze koszty jego zapewnienia. Jest to jedna z głównych przyczyn braku decyzji o rozpoczęciu inwestycji infrastrukturalnych, zapewniających dostawy paliw z różnych źródeł. Poza gazociągiem jamalskim cała infrastruktura pochodzi z okresu PRL. Warunki gospodarki rynkowej utrudniają podejmowanie decyzji o inwestycjach, których rentowność nie jest pewna. A takie są inwestycje infrastrukturalne (nie tylko rurociągi i terminale, ale również autostrady). Przy zapewnieniu dostaw surowców po atrakcyjnej cenie (jak jest w przypadku importu ropy i gazu z Rosji), trudno podjąć decyzję o inwestycjach w dostęp do droższych surowców. Sytuacja może jednak się zmienić. Zwiększony popyt w Azji, po wybudowaniu infrastruktury transportowej w tym kierunku, może spowodować wzrost cen rosyjskich surowców. Skutkiem będzie zwiększenie atrakcyjności innych źródeł zaopatrzenia. Dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia w surowce energetyczne to podjęcie decyzji o inwestowaniu (czyli poniesieniu kosztów) w infrastrukturę przesyłową: rurociągi i terminale. Dywersyfikacja zaopatrzenia w ropę naftową nie wymaga szybkich inwestycji — dysponujemy rurociągiem Przyjaźń i terminalem morskim, jako rozwiązaniem awaryjnym. Można, dla zwiększenia bezpieczeństwa, rozważać połączenie naszego systemu ropociągów z Adriatykiem lub Odessą (o czym się mówi od kilku lat).

A jak wygląda sytuacja w przypadku gazu ziemnego?

Tutaj alternatywnym rozwiązaniem może być jedno z dyskutowanych od lat rozwiązań, którymi są: gazociąg z Norwegii, połączenie z systemem niemieckim lub terminal LNG. Do tego można nieznacznie zwiększyć wydobycie z krajowych złóż. Jednak te ostatnie powinny być również traktowane jako bufor bezpieczeństwa.

Źródeł zaopatrzenia w gotowe paliwa mamy kilka — to są wszystkie kraje ościenne i z basenu Morza Bałtyckiego. Obecnie krajowy rynek jest zasilany z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Rosji, Słowacji i Niemiec. Niewątpliwie, rozbudowa systemu rurociągów produktowych i jego połączenie z otaczającymi Polskę rafineriami zwiększyłaby atrakcyjność paliwa zagranicznego.

Czy jesteśmy skazani na Rosję jako jedynego dostawcę surowców energetycznych?

Nasze położenie geograficzne jednoznacznie determinuje Rosję jako najbardziej ekonomiczne źródło zaopatrzenia w surowce energetyczne, których nam brakuje. Wszystkie inne źródła zaopatrzenia będą miały charakter uzupełniający. Ze względu na koszty zakupu i koszty transportu rozwiązania alternatywne są dzisiaj droższe. I to jest największą barierą.

Gaz, ropa naftowa, a może węgiel. Które z tych źródeł powinno stać się filarem polskiej energetyki?

Węgiel jest filarem polskiej energetyki i ma szanse nim być jeszcze przez długi czas. Sprzyjać temu będą wysokie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego. Pewne rezerwy tkwią jeszcze w zwiększeniu efektywności naszych kopalń. Wydaje się, że z dostępnych obecnie technologii, alternatywą dla energetyki węglowej może być u nas tylko energetyka atomowa. Natomiast na rynku paliw dla motoryzacji przyszłość to… wszystkiego po trochu — benzyna, ON, LPG. Do wymienionych paliw należy dodać biopaliwa, ogniwa paliwowe, a może znajdziemy coś nowego? Może opłacalna będzie produkcja paliw z węgla? Wszystko będzie zależało od tego, jak duże będą koszty wprowadzenia na rynek nowych rozwiązań w porównaniu z cenami paliw konwencjonalnych. Wchodzimy w okres większego zróżnicowania oferty. W nowej sytuacji muszą się odnaleźć nie tylko firmy paliwowe, ale także producenci samochodów i kierowcy. Decyzja o wyborze samochodu będzie, w jeszcze większym stopniu niż obecnie, wiązała się z decyzją o wyborze paliwa. A nowe paliwa to dalsze inwestycje w sieć dystrybucji.

Jacek Wróblewski, szef Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego