Bezpieczeństwo: Czarne punkty nie zdały egzaminu

MIB
opublikowano: 03-03-2011, 00:00

Czarne punkty — miejsca, w których dochodziło do największej liczby wypadków, wyróżnione tak, by działać na wyobraźnię kierowców, wcale do niej nie przemawiają. Wbrew zdrowemu rozsądkowi więcej kierowców zamiast w takich miejscach zwalniać, przyspiesza. Data System Group, firma dostarczająca systemy lokalizacji pojazdów, a także tworząca raporty dotyczące zjawisk na drogach, przebadała kierowców, by sprawdzić, czy wprowadzone przez Eugeniusza Morawskiego, byłego ministra transportu i gospodarki morskiej oznaczenia "czarne punkty" (ostatni oznaczono w 2003 r.) dają rezultaty. Okazuje się, że aż 72 proc. badanych kierowców nie reaguje na nie. 33 proc. zamiast zwalniać, przyspiesza, zwalnia 27 proc., a dla 39 proc. czarny punkt jest zupełnie obojętny i nie powoduje zmiany prędkości jazdy. Badanie przeprowadzono w 50 miejscach oznaczonych jako "czarne punkty".

— Dlatego GDDKiA wycofała się z pomysłu, a czarne punkty są stopniowo likwidowane. Działania związane z poprawą bezpieczeństwa prowadzimy w ramach programu "Drogi zaufania" na drogach krajowych od 2007 r. Monitorujemy całe ciągi dróg, a nie tylko wybrane punktu. "Drogi zaufania" przyniosły już konkretne efekty. Liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych spadła o około 30 proc. — przekonuje Andrzej Maciejewski, zastępca generalnego dyrektora DKiA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy